ZYGMUNT FRANKEL
Przed i po
Jeśli pominiesz czas od narodzin do śmierci
(nietrudno o to, zważywszy, że wszystko to marność)
i zgłębisz filozoficzne kwestie, co było przed, co zostanie po
tobie,
stwierdzisz:
Wcześniej
mogłeś być mokrą plamą
z masturbacji lub stosunku przerywanego twego ojca,
albo z chwili, kiedy twoja matka miała okres.
Wysechłbyś w kilka godzin, starliby cię suchą ścierką,
a materac czy poduszka dawno poszłyby na śmietnik.
Lecz jeśli już się urodziłeś i dopiero potem umarłeś
(wiele lat później, czego ci życzę z całego serca),
zatem jesteś ślicznym, obranym z ciała szkieletem pod ziemią
(nie zgadzaj się na kremację, rozsypanie prochów, nie
poskąp glebie jednego więcej szkieletu — ona je zbiera),
masz prosty kręgosłup, pięknie zaokrąglone żebra i czaszkę,
może bez paru zębów, za to ze złotą koronką lub mostkiem
(o ile nie jesteś Żydem — towarzystwo pogrzebowe je usuwa,
aby nie wodzić na pokuszenie cmentarnych rabusiów).
W miejscach pochówku to, co cenne, leży na powierzchni —
wszystkie te marmurowe bloki,
piętrzone przez lata na podobieństwo koralowej rafy,
idealne dla barbarzyńskich najeźdźców na budulec.
Wiedząc, że to żydowski cmentarz, zostawią twój szkielet nietknięty,
aż przyjdzie Mesjasz, a ty podniesiesz się z grobu,
zaciekawiony, co teraz.
Gołębie
Jeśli umrzesz sławny,
postawią ci pomnik na publicznym skwerze,
wtedy zlecą się gołębie i będą na ciebie srać,
aż poczujesz się jak wyspa z guano.
A ci nie-sławni, ale ciągle żywi,
sprowadzą swe dzieci,
nakupią im popcornu całymi torbami — dla gołębi,
żeby więcej srały.
I w tym cały problem,
czy lepiej być sławnym i martwym,
czy nikomu nieznanym młodym rodzicem,
żywym psem czy zdechłym lwem — jak mawiają.
Jednak, słońce świeci,
a to zbyt skomplikowane
dla przegrzanego mózgu z brązu pod okładem z ptasiego gówna.
Dlatego powiem tylko tyle, że
lepiej jest być żywym niż nieżywym — chyba.
Zazdrościmy ptakom
Wciąż zazdrościmy ptakom, że latają,
zamiast im współczuć braku rąk.
Śpiewasz, piszesz dziewczynie, że pofrunąłbyś do niej,
gdybyś tylko miał skrzydła jak ptak. A gdybyś miał,
jakbyś ją tulił i pieścił bez dłoni
podczas czułego sam na sam?
Co by to było za kochanie
dziobem po wypukłości szyi,
obunóż na niej, tracąc równowagę,
z ciałem od ciała oddzielonym podwójną warstwą piór?
Ale czy ludzki seks, pocałunki i pot nie są wstrętne
ptakom, tak jak nas brzydzą śliniące się do siebie ślimaki?
Ręce — mogą nawet cię uskrzydlić.
Ptaki zawsze zostaną bez rąk.
Zakazana miłość
Zakazana miłość — to ciemna ćma w bezksiężycową noc,
a czysta miłość — motyl w pełnym słońcu.
Skradziona miłość — to czarny nietoperz śmigający u wylotu jaskini,
a czysta miłość — ptak szybujący po błękitnym niebie.
Zakazana miłość — to sowa atakująca nocą,
a czysta miłość — złoty orzeł w południe — muskający pióra.
Skradziona miłość — to słowik — śpiewa.
Przekład
W oryginale
nosisz prześwitujące suknie,
a kolor twoich oczu jest nie do przetłumaczenia.
W oryginale
należysz do innego mężczyzny,
innej rodziny,
innego zbioru wierszy.
Chciałbym dokonać przekładu ciebie
w nagą kobietę w łóżku ze mną.
Byłoby ciemno
i wszystkie twoje barwy przepadłyby w tłumaczeniu,
i leżałbym tam, myśląc,
jaka piękna jesteś, będąc niewierną.
przełożył Andrzej Samborski
Zygmunt Frankel (1929-1997) — poeta, prozaik, dramaturg, grafik, malarz. Urodził się w Wieliczce, dzieciństwo spędził we Lwowie, młodość na zesłaniu w Kazachstanie i na Syberii. W niespełna rok po repatriacji wyemigrował. Studia inżynierskie i plastyczne odbył w Wielkiej Brytanii. Od 1952 roku mieszkał w Izraelu, ostatnie lata spędził w Tel Awiwie. Wiele podróżował, lecz nigdy więcej nie był w Polsce. Tworzył i publikował w języku angielskim, a przekłady jego twórczości ukazały się po hebrajsku i japońsku.
Andrzej Samborski (ur. w 1967 r. w Lublinie) — poeta, prozaik, krytyk, tłumacz, twórca i wykonawca piosenek. Laureat VI Festiwalu Kultury Ekologicznej w Józefowie (1998), turnieju jednego wiersza podczas XXIX Warszawskiej Jesieni Poezji (2000), III Agonu Poetyckiego „O wieniec akantu” (2003), XXVII Konkursu Poetyckiego im. Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej (2020). Uhonorowany Medalem Zasłużony dla Miasta Lublin (2020), Poetyckim Laurem Józefa Czechowicza (2022) i Nagrodą Kulturalną Województwa Lubelskiego (2023). Wiersze i przekłady z angielskiego publikował m.in. w „Przeglądzie Powszechnym”, „Akcencie”, „Wyspie” oraz w izraelskich pismach „Nowiny-Kurier” i „Kontury”. Tłumaczony na grecki, litewski i niemiecki. Jego tłumaczenia poezji z jidysz znalazły się w książce Tam kiedyś był mój dom… Księgi pamięci gmin żydowskich (2009). Wydał książki: To się śpiewa, to się tańczy (1995), Na śmiech i życie (2004), Zwierzę się wam… czyli zwierzęta, rośliny, zjawiska przyrody, a wśród nich człowiek (2020), Mój czas (2020), Ulicami Lublina (2021), Nie tylko COVID. Wiersze i proza (2022), Ekslibrisy literackie. W hołdzie dla Andrzeja Kota (2023) oraz płytę z autorskimi tekstami piosenek i muzyką Piotra Czyżowskiego Kolumb i spółka (2022).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved