JACKIE BRANC
No to robimy tę demokrację
Lorneta (krowa) z meduzą, musztardówka i zwierciadło.
I. Kieliszek pierwszy
Polej, Mości Dobrodzieju. Na pohybel dziadostwu, powiedział bajkopisarz do zwierciadła. Bo my jesteśmy klasa. Polityczna.
A ty po drugiej stronie jesteś spoko. No to siup!
II. Kieliszek drugi
Cusik za sucho. A mnie, proszę pana, bardzo spieszno. Więc?
Nie, nie, ja nie zakąszam. Nie zakanszam. Ty widzę też. No to siup w ten głupi dziób. Już dawno wódy w mordzie nie mielim, Mości Dobrodzieju. Czas na relaks. Tak. Jak tu cicho i spokojnie. Zasadniczo przyznać muszę, i zapewne podzielisz moje skromne zdanie, że nawet muzyki nie trzeba po zewnętrznej. Bo my, Mości Dobrodzieju Sercozłoty, muzykę mamy w głowie. A jakże! Nieważne. Czas na połajankę. Tak, tak, siup! Eh… Niedobra. Niedobra taka.
III. Kieliszek trzeci
Eh. Polej.
Polewam.
Siup! Uff… Rozgrzewa. A pamiętasz, jak to było w tym hotelu? Oj, wlało się. Delegacja udana. Głupi, z rozpędu kupiłem melonową. Te kolorowe wynalazki, mało się towarzystwo nie potruło. Nieważne. Ważne, że się zrobili wszyscy jak należy. A później rano ten radny z SLD narzekał przy obiedzie, że żeśmy go nie wpuścili. No bo niby czemu? A ten, jak mu było? Prototyp Adasia, co się rano przykrył na hotelowym korytarzu wykładziną. Zrobił się, że nie ma to tamto. Jako członek z ramienia, koordynator do spraw młodzieży miałem ja, proszę ja ciebie, sporo do roboty. Młode, nieokrzesane i kleiły się do ciebie. Jedna nawet w trakcie popijawy z pokoju hotelowego wylazła w pidżamie. Siedziałem przy stole, a ona zaszła od tyłu, dłonie położyła mi na ramiona. Tulasek. Ale coś mnie powstrzymało. Wierny jestem. Mam tak. Nawet wóda nie pomogła. Uff… Polej.
IV. Kieliszek czwarty
No to siup, kurwancka! Uff… Coraz lepszsza. Ambrozja. Uff…
O czym to ja mówiłem? No tak. I poszliśmy po odczytach o tej demokracji bujać się w nadmorskim kurorcie. Dyskoteka, tekanadyski. Gibamy się, a później kręgle. Ty się nie, nie śmiej. Tak się, się przekształcało Unię Wolności. Szkoda? Jesteś pasożytem. Tak nie wolno myśleć. Tak, wieczorem odwiedził nas Sebastian. Kurwancka, parę lat później rozwalił się w Smoleńsku. Nie zapomnę tego. U koleż… Ups, sorry. U koleżanki byłem wtedy. Jak w telewizorni pokazywali. Że rządu nie ma. Polej, Mości Dobrodzieju.
V. Kieliszek piąty
Siup! No i ten. No. Jak siee samolot rozwalił, to wierzyć się nie chsiało. Bez senssu. A tam zaraz duperele takie, wyrzuciki sumieniątka…
VI. Szklaneczka pierwsza
Zasadniszo to byś… polał do szlaneszki. Pół, pół nalej. Proszę.
Siupp.
Ahoj!
A tego posła pamientaszsz?… Ale to było, so? Ha ha! Jak się mis, mizdrzył się na prawyborach. Proszę! Powiedział, za poły złapał mnie od gajera. Proszę, gdzie są autobusy? Ale to zły człowiech był. Nie, nie dotrzymywał słowa. Nihdy. No to mu nie dałem autobusów. Głosowaś nie miał, nie miał hto i sie topimyy.
VII. Szklaneczka druga
Siuup… O Jesu… Pszepraszaam. Szumi może, morze szumi. Co tak szemie? To młeże szemie… Idziemy? Nie. Niee. Nihźie nie iźiemy. Uff…
Co ja naro… Narobiłem. A teho symbała pamiętasz? S młodzieszófhi. S młozieżófchi mówie… No ten z ludofsów. Że niby znalasł w posiągu hajet… Hajet zz telefonamy teho, no… Kurde… Rohity, Mariii. Ale mie rosbawił huwniarz. Fajac ze słomą f… Iźiemy! Isiemy bo jusz suchaś sie nie da siebie… I że so?! Że nadzoni mu i powie mu jahi to on wielhi bo ma hajet?! Rosumiesz ho? Ho?
VIII. Szklaneczka trzecia
Uff… soś miałe, m mów, mówiśś…
Advertisements
Jackie Branc (urodzona jako Jakub Bińkowski w 1978 r. w Łasku) — freelancerka, fotografka, graficzka. Pisze felietony i formy krótkie. Więcej na: https://jackiebranc.com.
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved