Skip to content

RAFAŁ RÓŻEWICZ

Maksymalizacja hektarów

1.
Pewne morskie ssaki
ktoś kiedyś nazwał lwem morskim i słoniem

2.
Czy już wtedy wiedział że prawdziwe lwy i słonie należy ratować
choćby symbolicznie
bo grozi im wymarcie, a nam smutek sawann?

3.
Czy było to zagranie czysto taktyczne
obliczone na zwiększenie populacji w języku?

4.
A może wcale nie chodziło o to —
o przerzucenie odpowiedzialności
na niewinne stworzenia

5.
Zamiast wesoło pluskać z manatem
muszą brać odpowiedzialność za krewnych

6.
w myśl zasady:
nazwa zobowiązuje jak nazwisko?

 

Głuchy telefon

Pracowałem w fundacji
pomagającej chorym dzieciom.

Dzwoniłem do ich rodziców,
proponowałem rozmowę na stronę —
wywiad nagłaśniał sprawę
i pomagał w zbiórce pieniędzy.

Jeden zrobiłem z pewną nastolatką.
Mieszkała w Pomorskiem,
lecz nigdy nie była nad Bałtykiem.

Zorganizowaliśmy jej wycieczkę —
żeby poniosły ją fale.

Pytałem o wrażenia, o plany.
Chciała wyzdrowieć,
zamieszkać z chłopakiem.

Podziękowałem.
Ona też się pożegnała —
to znaczy, rozłączyła.

Niedługo potem zmarła.

Nigdy więcej
o niej nie słyszałem,
choć wciąż dzwoniłem
i rozmawiałem.

Należało wykręcać
Wielkie Cyfry.

 

Dotarliśmy do końca internetu
i znaleźliśmy się w jaskini pełnej rysunków

Poliklinika Gemelli —
tu leczą się papieże,
potem odpoczywają w Castel Gandolfo.

Płakałem po naszym, płakali dziennikarze,
ze starszych brałem przykład.
Miałem piętnaście lat i on był wiekowy.

Tyle zapamiętałem z jego pontyfikatu —
dwudziestą pierwszą trzydzieści siedem.
Dziwne — co dzień o tej porze odruchowo patrzę na zegarek
i za każdym razem widzę tę godzinę.

Wierzę w zjawiska paranormalne,
choć już się należałem; nie w Gemelli,
lecz w Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym Szpitalu Klinicznym im. Degi,
i przez resztę życia marzy mi się relaks.

Jestem stary i zmęczony, jak to millenials,
łupie mnie w krzyżu,
wskazówka wędruje dalej przez Tatry,
on coraz dalej odpływa barką.

Choć czarny papież w Castel Gandolfo
jeszcze nie odpoczywa — trwają operacje.

A ja czarno to widzę
i już nie wierzę
w przyszłość internetu.

 

Ranny ranek i dobra nocka

To
opowieść o studentkach kierunków humanistycznych
o ich czerwonych czapkach z daszkiem z logo piekarni
zastępujących czerwoną dachówkę
pokrywającą własny dach nad głową

To
opowieść o smukłych dłoniach w foliowych rękawiczkach o świcie
pakujących do papierowych ekotoreb bajgle

To
opowieść o ofercie jej nadmiarze głodzie pragnieniu
żeby ostatni bajgiel już zszedł z tego świata
i nie tylko

i znów —
ten sam rozdział
można było zamknąć jak

lokal
bajzel
piekarnik

ten cały pierdolnik

Rafał Różewicz (ur. w 1990 r. w Nowej Rudzie) — poeta, prozaik, dramaturg i recenzent. Mieszka we Wrocławiu. Publikował m.in. w: „Czasie Literatury”, „Nowych Książkach”, „Odrze” i „Twórczości”. Ostatnio wydał Książkę (2025).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści