TADEUSZ ZAWADOWSKI
Dziecięce kryjówki
coraz częściej uciekam do kryjówek z dzieciństwa. tylko
w nich czuję się bezpieczny. przywołuję je w pamięci jak kolorowe
szkiełka przez które podglądałem świat. wtedy i on stawał się
bardziej kolorowy. dziś próbuję je odnaleźć. szukam po wszystkich
zapomnianych zakamarkach ale daremnie. widzę tylko szare
twarze zmęczonych okien a za nimi wyrośnięte dzieci wciąż
bawiące się w wojnę. spoglądam na ich zacięte miny kiedy
w jednej ręce trzymają plastikowe modele bombowców a w drugiej
pluszowe misie z powyrywanymi językami i wydłubanymi
oczkami. wtedy pragnę kryć się jak najgłębiej
w swoich kryjówkach.
Jeszcze nie ma wojny
jeszcze nie ma wojny. dopiero nadciągają armie
kalek z urwanymi rękoma nogami oślepionych
eksplozjami przerażenia. huk pryskających marzeń
|rozrywanych na strzępy nienapisanych książek. jeszcze
siedzę przy piwie z kumplami z których niepostrzeżenie
mistrzowie od strategii biorą miarę na przyszłe uniformy.
przysłuchują się naszym rozmowom o dziecinnych
strzelaninach i pojedynkach na kije. wychodzimy na
słaniających się nogach. na ulicy dopada nas grupa
wojskowych lekarzy pytających o drogę…
nie mów mi o jutrze
nie mów mi o jutrze. to taka umowna data
wymyślona na potrzeby chwili. wciąż trwa dzisiaj. jeszcze
ciągle mogę nie oglądać telewizji i liczyć spadające
z drzew liście. mam czas do zimy czyli kilka miesięcy.
później mogą odłączyć prąd. elektroencefalogram pokaże prostą
po której należy przebiec na drugą stronę.
a co jeśli jutra nie będzie i pozostanę z wielkim znakiem zapytania
z wiecznie otwartymi z przerażenia ustami? teraz mów do mnie jeszcze
oczyma dotykiem dłoni muśnięciem włosów po policzku. słowa tetmajera
mieszają się z kroplami potu na czole. coraz bliżej
do zimy. liście przykryje biała niepamięć w którą
skryją się razem z moją mrówką. noszę ją w sercu
jak talizman chroniący mnie przed sobą.
o północy zatrzymał się zegar i nie wiem po której jestem stronie.
To co utracone
tak naprawdę pozostaje w nas tylko to co utracone. ślad
po bitwie na kije. urwany guzik od dziecięcej marynarki
szukany godzinami. pierwsza komunia która może równać się
tylko z ostatnią. wszystko pozostałe może się jeszcze wydarzyć.
to co utracone rośnie w nas jak góra. daremnie
szukamy właściwego szlaku aby
dostać się na jej szczyt bowiem wszystkie już dawno
rozmyły się we mgle.
Wróciły koszmary
nie wiem czy sen to był czy jawa. wróciły nocne koszmary. wyszły
z mrocznych zakątków niepamięci. ludzie ślepo podążali za nimi
jak cienie. dance macabre z jakiegoś groteskowego festiwalu. aktorzy
w maskach i na koturnach mieszali się z widownią. przekraczali
wszystkie możliwe granice. przede wszystkim
prawdy. rozciągano ją jak gumę do żucia i podziurawioną nikomu
niepotrzebną rozwieszano na koszach od śmieci. chciałem krzyczeć
przez sen ale nie potrafiłem
zasnąć.
Tadeusz Zawadowski (ur. w 1956 r.) — poeta, redaktor, krytyk literacki. Mieszka w Zduńskiej Woli, gdzie współtworzył Klub Literacki „Topola” i KTP „Bez Aureoli”. Tłumaczony m.in. na: angielski, bośniacki, chorwacki, grecki, macedoński, łotewski, rosyjski, serbski, słoweński i włoski. Ostatnio wydał tomy poetyckie: raport z czasów zarazy (2021), ptaki spadające w niebo (2023) i senne mosty (2025).
—
—
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved