Skip to content

AGNIESZKA JOHNSTON

Wtuleni

wtuleni w siebie
zasypiają równocześnie

śnią ten sam sen
podróżują przez wielkie miasta

wspinają się na wieżowce
skaczą z dachu na dach

spadają z dziesiątego piętra
trzymając się za ręce
gwałtowny ruch ciał

pędzą na dachu pociągu
przez dżunglę pełną papug i małp
i rozłożystych drzew

nurkują na dno oceanu
w poszukiwaniu skarbów i raf
zaskoczeni lekkością ciał

brakuje tchu kończy się tlen
zwinnym ruchem płetw
wznoszą się ku górze

wilgotna skóra zapach alg i fal
to nie łóżko to łódź

9 maja 2026

 

Czekanie na deszcz

czekanie na deszcz to czekanie na Godota —
na wstrzymanym wdechu

nieruchome krzewy zacisnęły pąki
kwiaty kołyszą się na krótkich łodygach

w sanatorium dla łatwopalnych traw
zatrzymany naturalny ruch pór roku

skłębione chmury nad dachami
siwymi od kurzu i pyłków sosny

wszyscy chorzy nikt się nie leczy
ważne sprawy migają w oknach
przejeżdżających pociągów

czekanie na ważnego maila to czekanie na Godota —
na wstrzymanym oddechu

gotowanie posiłków z głową w sieci —
mdły smak potraw potraktowanych
z chłodem

film pełznie po ścianie gubiąc sens —
surrealistyczny stwór

nie pomoże użalanie się do lustra
ani zgrzyt zębów o brzeg szklanki

deszcz nie może nie przyjść —
gdy przyjdzie uratuje wszystkich

mail może nie przyjść —
jeśli przyjdzie — jaka będzie jego treść?
co za egoizm tak czekać na maila!

Deszczu, przyjdź!

13 maja 2026

 

W strugach deszczu

w strugach deszczu
stoją niewzruszone okna

młody rudzik lata jak oszalały
ciężkie krople przyklejają się do piór

człowiek od drzwi auta do drzwi domu
przemyka chyłkiem

ciepły koc, komputer, AI, kawa
zamknięte szczelnie potrójne okna
suche kapcie, suchość w ustach

przemoczone buty —
kto je jeszcze pamięta?

długie wędrówki do szkoły
sklepu, kościoła

pozlepiane strączki włosów
koszulka przyklejona do pleców
i woda chlupiąca w butach

15 maja 2026

 

(somnium recurrens)

od lat ją odwiedzasz
w wiejskim domu
położonym przy drodze

szukasz jej po pokojach
znajdujesz ukrytą w kącie
może jest głodna

ręce ma złożone do modlitwy
milczące usta, błękitne oczy
wpatrzone w ciebie
cieszy się na twój widok
ale nie pamięta imienia
broni się gdy chcesz ją przytulić
zalękniona i radosna jednocześnie

innym razem przybywasz
gdy akurat gotuje zupę
uśmiecha się znad garnka
bierze chochlę, nalewa do talerza
i podaje tobie

za każdym razem
coraz bardziej skulona
jakby tęskniła za ziemią

głaszczesz jej poorane dłonie
przytulasz do policzków —
a ona się śmieje

wracasz do wsi
a może tym razem by jej nie odwiedzić, pospacerować po lasach
zamoczyć stopy w rowie, zjeść młodą marchewkę, poskubać szczaw i groszek?

otwierasz drzwi sieni —
przyszłaś jak zawsze
zimny piec
pusty stół
echo w pokojach

przeszukujesz każdy kąt
zaglądasz do łóżek
za szafy pod kuchenny stół

zlana potem otwierasz oczy
tak ci odeszła — w połowie

16 maja 2026

 

(rozczarowanie)

coś o czym się marzyło —
nie wydarzyło się

rzeki nie zawróciły biegu
drzewa nie zaczęły rosnąć w dół

deszcz spotkał się
ze słońcem — pojawiła się tęcza

wieczorem zgodnie ze zwyczajem
zorze rozświetliły niebo

mleko wróciło do szklanki
a igła do stogu siana —

dobranoc

22 maja 2026

Agnieszka Johnston (ur. w 1971 r.) — anglistka i polonistka, absolwentka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz Uniwersytetu Wrocławskiego.

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści