Skip to content

ROBERT GAWŁOWSKI

z poematu „Domanze”

 

Introductio

Najpierw było „Domano”, ciemna grudka słowa
pod językiem.

Deszcz, glina, końskie łajno, wozy z drewnem,
pokutne krzyże….

Jeszcze nie zamek, a wieża naga jak ość, bez komnat,
ktoś wołał: „jadą”.

Glosse, Aulock, Bolze, Schwarzenwalde, nazwiska
twarde jak rzemień.

Stukot młotów, kielnie i ręce, kielnie i ręce, kamień,
zaprawa, kamień.

 

Pytania

Kim jesteś, kim, panie Träumer,
że widzę cię, jak dosiadasz
rączego rumaka,

jak pędzisz przez pola, łąki,
lasy, kłusem przeskakujesz
parowy i brody,

jak pozdrawiasz żniwiarzy,
a potem stajesz na popas,
i w trawie zasypiasz?

Kim jesteś, kim, panie Träumer,
że zawładnęły tobą te mury,
żeś je kupował, tak,

przy słodkiej melodii tajemnic,
co sączyła się z violi da gamba
i ze skrzypiec, tak

że aż w głowie dudniły ci wieki
i Flora w swej letniej sukience
wróciła z dzieciństwa?

Kim jesteś, kim, panie Träumer,
jacy to bogowie zesłali cię
na to wzgórze ponad,

że stajesz na szczycie, otwierasz
ramiona i wołasz, i wołasz:
moje jest życie, mój

jest ten świat, moja jest miłość
i przyjaźń, i radość też moja, i te
serca bliskich u boku
?

Kim jesteś, kim, panie Träumer,
że i wabisz, i wabisz marzenia,
by spełniło się twoje,

by świat wirował w twych oczach,
a z ciemności przychodzili tamci,
co tu byli przed tobą,

przecież słyszysz w komnatach głosy,
szepty, jęki, śpiewy, kłótnie i płacze,
jakby to nie odeszło?

Kimże więc jesteś, kim, panie Träumer?

 

***

Kim jest ten, który pyta i który zapisuje,
kim on jest, kim, panie Träumer?

Łączy was tylko ta rzeka, co płynie pod
zamkiem i domem pytającego.

I pytający widzi, jak pan rzuca w wodę
butelki z listami do nikogo.

A nurty Weistritz niosą przesyłki aż do
Lissy i pytający łowi je w sieci.

Rozgrzewa lak nad świecą, wyciąga korek
i czyta ze zwitków twoje słowa.

Jestem z ognia ulepiony… albo: Jestem
rozhulanym, ognistym wiatrem.

Oto i twoje zagadki, oto i twoje tajemnice,
twoje marzenia, panie Träumer.

 

Prześnione

Schindelowie mówili: „nasze, od rzeki do lasu, staw,
młyn, pola i łąki”.

Schellendorfowie wnosili meble, kufry z odzieniem,
naczynia do kuchni.

Mühlheimowie kochali muzykę, blaski poranków
i księżycowe pełnie.

Reichenbachowie trzymali Domanz jak świecę
w przeciągu.

Ludwig von Monteverques, baron de Lopis, nie kupił
domu, kupił ranę.

Oppersdorfowie przynieśli więcej ładu, więcej gestu
i bieli na tynkach.

Tschirschky podnieśli wieżę, dali jej oktogonalne oko,
aby widziała więcej.

Friedrich Wilhelm von Brandenburg dbał o dyscyplinę
i preußische Ordnung.

Pücklerowie przyszli późno, gdy świat zawisł pomiędzy
wojną a pokojem.

 

***

I po latach zjawiasz się ty, obcy, spóźniony wysłannik losu
i tych, którzy odeszli.

Stajesz na dziedzińcu, dotykasz ściany, poznajesz tajemnice,
otwierasz drzwi i okna.

Wypuszczasz kurz, ćmy, zeschłe modlitwy, szepty kobiet,
śmiech dzieci w sieni.

Przybyłeś rozhuśtać Domanze, odkorkować wino umarłych,
podsunąć im krzesła.

Niech piją i wspominają, niech wrócą Glosse i Schindel
i procesują się o las.

Niech Schellendorf szuka guzika, Mühlheim liczy spalone
krokwie, belki i lata.

Niech Reichenbach, miast milczeć nad listem, opowie żart
i pomacha z oddali.

Niech baron de Lopis strząsa wapno z rękawów i powtarza
„nu, da hab ich’s darvon”[1].

Niech Oppersdorf poprawia fasadę, Tschirschky niech z wieży
woła na całą okolicę.

Niech Brandenburg składa mapę, Pückler niech słucha wody,
a aktorzy niech ćwiczą.

Zaś ty, panie Träumer, usiądź z nimi do stołu pod drzewami
i biesiadujcie do rana.

I nie myśl już o tym, kto był lepszym gospodarzem, bo teraz
to już twoja dziedzina.

I śnij dalej, śnij, panie Träumer, śnij śmielej i głębiej, śnij i śnij,
bo „La vida es sueńo”[2].

Nieprawdaż?

 

[1] No to mam za swoje…

[2] „Życie jest snem”.

Robert Gawłowski — poeta, dramaturg, scenarzysta, eseista, dziennikarz, krytyk literacki, edytor, autor spektakli multimedialnych. Mieszka we Wrocławiu. Laureat Nagrody im. Stanisława Wyspiańskiego, Nagrody Fundacji Kultury oraz Feniksa. Opublikował zbiory wierszy: Nie ukrywajmy tego szaleństwa (1983), Ograniczony wybór (1984), Marko Polo szuka nowej drogi (1984), Marko Polo (1987), Podróż chroniczna (1997), Georg — ostatnie chwile, ostatnie błyski (1998), Pył (2020, nominacja do Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego „Orfeusz”), Dotknięcie (2020), Wieża wiatrów (2021), Życie wieczne (2022), Peregryn (2022, nominacja do Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego „Orfeusz”), Boskie światło / Göttliches Licht / Božské světlo (2024) oraz Otium i inne wiersze rzymskie (2024, nominacja do Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego „Orfeusz”). Autor dramatu o Edycie Stein Droga w ciemności oraz zbioru opowiadań Pan Świat (2018).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści