Skip to content

ADAM LIZAKOWSKI

158. Co powiedział mi dziadek Naporski z Sulejowa?

Dziadek, robotnik sezonowy, z czasem dostał pracę na kolei,
często zaglądał do kielicha, przez całe życie żył na krawędzi
nędzy i ubóstwa.

Masz tylko jedną parę butów, majtek, matkę,
łóżko, życie, a ono jest nieprzewidywalne i irracjonalne,
rozumem go nie zmierzysz ani nie pojmiesz,
intuicja podpowiada ci, że urodzi się nowy Hitler
i spali ci dom, urodzi się nowy Stalin
i zamknie cię w więzieniu,
nic nowego pod słońcem, jak mówi psalmista.

Adamie, najważniejsza jest wolność,
ucz się, pracuj i oszczędzaj, ale praca
to nie tylko
zarabianie pieniędzy, a oszczędzanie
to nie tylko
odejmowanie sobie wszystkiego od ust,
pamiętaj, ciało i dusza to jedno, nie rozdzielaj ich.

Pisz wiersze tak proste jak włącznik światła na ścianie,
po naciśnięciu jednym palcem oświetli cały pokój,
spokój ma większą wartość niż wszystkie pieniądze świata,

zasadź drzewa owocowe, pomidory i ogórki,
sam warzywa podlejesz, wyplewisz i obronisz
przed ślimakami i mszycą,

zasadź kilka krzaków róż, żona włoży je do wazonu
na stole, na którym rano napiszesz wiersz,
w południe zjesz obiad,

tyle ci wystarczy życia, jeśli to zrozumiesz,
będziesz szczęśliwy, niech nad tym wszystkim
krąży pszczoła, nie bombowiec.

 

159. Co powiedział mi Andy Warhol?

Syn ubogich emigrantów i jego pogląd na życie w Ameryce.

Ameryka to sznurek, na którym wieszasz pranie,
i nawet nie trzeba rozumieć wiatru, który je osuszy,
wystarczy zaakceptować ją, aby nie zmarnować
żadnej minuty na zarabianie pieniędzy,
myślenie jest sztuką, zarabianie jest sztuką
praca jest sztuką, a dobry biznes jest najlepsza sztuką,

tutaj pragnienie wycieczki do Paryża jest takim samym
pragnieniem jak pragnienie nowego żelazka,
odkurzacza, samochodu czy lodówki.

Ameryka to wspaniały kraj, można powiedzieć
Prezydentowi: ty świnio niemyta,

najbogatsi ubierają się tak samo jak biedacy,
piją tę samą Coca Colę, a w
przyszłości każdy będzie sławny przez 15 minut.

Adamie, pamiętasz, ile zaoszczędziłeś na
papierze toaletowym, gdy głodowałeś w suterenie,
byłeś młody, a starzy kompozytorzy —
twój Mozart, twój Chopin, twój Beethoven,

czytałeś poezję, gdy oni gryźli paznokcie
w korkach na autostradach, twój Mickiewicz,
twój Słowacki, twój Tuwim przemawiali do ciebie.

Ameryka, wspaniały plaster miodu,
nóż chirurga, śmietnik, na który cały świat
wyrzuca swoje śmieci, jak puszki po zupie
pomidorowej Campbell’s.

 

160. Co powiedział mi król bałwanów?

Mądrości króla bałwanów też są ważne dla innych bałwanów.

Nie wiem, jak to się stało, że zostałem
królem bałwanów, coś sprawiło, że straciłem
pewność siebie w tym, co robię,
poddałem się wszelkim reakcjom ludzi
o ograniczonych horyzontach,
poszedłem na kompromis,
teraz należę do grupy tych,
co przywiązują wiersz do krzesła
i torturami wymuszają na nim przyznanie się
poety do winy.

Wiosenne porządki zrobię w maju,
wiosna obudzi mnie z rana,
roztopi śnieg z pani i pana bałwana,
będziemy wszyscy żyć jak w raju.

Za każdym razem, gdy biorę do ręki gazetę,
włączam komputer lub telewizor,
słucham w samochodzie radia,
czuję, że robią ze mnie bałwana,
jestem ofiarą zorganizowanej przemocy,
powinienem się bronić i zbuntować,
poznać słowa, nauczyć się mówić językiem
tych, co robią ze mnie bałwana od samego rana,
wstaję, zrzucam z siebie kołderkę,
stopy na zimnej podłodze,
zapach unoszącej się kawy. 

Wiosenne porządki zrobię w maju,
wiosna obudzi mnie z rana,
roztopi śnieg z pani i pana bałwana,
będziemy wszyscy żyć jak w raju.

Adamie, gdy ludzie są smutni, nic nie robią,
płaczą nad swoim losem,
ale gdy się złoszczą, wprowadzają zmianę:
oto jeden z tych bałwanów, co nie chce być bałwanem,
nagle zrozumiał, że kontrolują jego gospodarkę,
politykę, kulturę i wszystko jest ich,
nawet poezja, bo do wierszy włamują się
jak pospolici złodzieje sklepowi, a nawet
włamywacze do cudzych mieszkań
z latarką w dłoni i kominiarką na twarzy.

Wiosenne porządki zrobię w maju,
Wiosna obudzi mnie z rana,
Roztopi śnieg z pani i pana bałwana,
Będziemy wszyscy żyć jak w raju.

To jest ich naród i zarządzają wszystkimi 
interesami w społeczności bałwanów,
kontrolują wszystko, bo wszystko uważają za swoje.
My mamy swoje i kontrolujemy swoje, mówią…
My wybieramy życie dla ciebie,
chcemy dla siebie tego samego,
czego wy chcecie dla siebie, jesteście
z prehistorii zwierzętami, z kości których
powstał węgiel, a z niego wszystkie inne
produkty uboczne, jesteście bliscy naszemu
sercu i nie pozwolimy się wam z niego wydostać.

Wiosenne porządki zrobię w maju,
Wiosna obudzi mnie z rana,
Roztopi śnieg z pani i pana bałwana,
Będziemy wszyscy żyć jak w raju.

 

161. Co powiedział mi Włodzimierz Brodowski?

Syn grabarza z pieszyckiego cmentarza parafialnego przy kościele
św. Antoniego z Padwy, ojciec jedenastu dzieci, którego synowie
są już grabarzami i wnuki będą grabarzami.

Żyjecie jak Cyganie, raz tu, raz tam, ja to
wam mówię, czas nie jest ani zły, ani właściwy,
czas jest taka wiertarka, co w dupie dziurę wierci,
a przez nią schodzi powietrze życia z człowieka,
o każdej porze człowiek zbliża się do dołu,
stoi, nad nim już stoją, inni są już jedną nogą w nim

z głowami pełnymi myśli:
co będą jedli na mojej stypie, schabowego
czy pierś z kurczaka?

Adamie, objechałaś pół świata,
widziałeś Francję, widziałeś Hiszpanię,
Grecję, Włochy, Niemcy, Kanadę,
Amerykę, Meksyk, majtki niejednej ładnej dziewczyny,
ale wcześniej czy później ktoś z twoich
bliskich będzie rozmawiał w biurze pogrzebowym
o tobie, gdy z założoną nogą na nogę powie…

jeszcze dwa dni temu miał taki apetyt jak koń,
zjadł osiem pierogów z kapustą i grzybami,
pierdział, że aż kołderka się do góry unosiła,
uśmiechał się przekonany o własnej wyjątkowości…

za oknem delikatny deszcz, niewstrząsany żadnym
wiatrem, krople spadają w ciemność,
a dzisiaj, patrzcie państwo, wierzyć się nie chce…

okno otwarte, pokój wywietrzony, smród uleciał
i tyle zostało z człowieka, który powiedział…

Włodek, nie bądź głupcem, kup se małą koparkę,
po co tak się męczyć? Odpowiedział:
stary przyjacielu, nie masz pojęcia,
jaka to radość wychodzić z grobu.

Adam Lizakowski (ur. w 1956 r.) — poeta, tłumacz (m.in.: Boba Dylana, Allena Ginsberga, Langstona Hughesa, Carla Sandburga, Lao Tse, Walta Whitmana oraz wierszy perskiego poety z XII w., Rumiego), fotograf. Studiował na Columbia College Chicago i Uniwersytecie Northwestern w Chicago. W latach 1981-2016 mieszkał w USA, Meksyku, Austrii. Były wydawca kwartalnika „Dwa Końce Języka” w Chicago oraz były redaktor naczelny miesięcznika „Razem” ukazującego się w San Francisco. Przez wiele lat publikował wiersze w paryskiej „Kulturze”. Ostatnio wydał tomy poetyckie Pieszycka księga umarłych (2022), 56 wierszy polsko-amerykańskich (2025) oraz tom prozy Czesław Miłosz w Ameryce (2024).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści