ŁUKASZ SZARUGA
O, Agathe Furiae!
„Jestem ślepcem, który nie może dostrzec
cudowności dnia nawet w samo południe”.
J.F.C. Fuller, Skarbnica obrazów
„Z warty noc czuwającą kura zwalnia pianie:
Nowenny dumnej brzaskiem oto nastaje zaranie!
Strome turnie spąsowiały i granity oblały skalne
spod zarządu mroku blaski wydobyte ranne”.
Po trzykroć z dni dziewięciu prężnie pikuje łukiem
stropu chmurnie spowitego potęga o niespożytej mocy
błyskawicowo przejawiona, ognie błękitne potoczy
glorii moc lucyferycznej w oddali ginąca z gniewu pomrukiem.
W Trinoctes pierwsze:
Dzeusa-Perkunasa bisurmanią się skędzierzawione
siłacze rozmioty, z Elektry-czności zapiekłą mściwością
siostrzaną chramu rażą iglicę, gdzie pod kopułą chrome
dzieci wieku się kryją, w duchu dygoczące, senne żałością.
W Trinoctes drugie:
Jęknęły i z trzaskiem się osunęły, hukiem niosąc w oddal głusz
Przez posągową srogość burz dźwierza wysadzone huraganowej dłoni
Co rozbłyskami raz po raz koląc ślepia Gai, pot żarki ze skroni
Ociera Mitry-Waruny, splendorem solarnym sycącego tonie mórz.
W Trinoctes trzecie:
W zbroicy złoconej łzą jutrzni, karbunkułem wysadzanej i szafirem
błękitu niebosiężności światła lucyferycznego pastorałem z gładkiego
onyksu odlanym z cielskiem ziemi wiąże i puszcza przedsię ze skwirem
sokoła Hyperion-Sol Invictus, by brzasku zwiastowanie głosił świętego.
„Z warty noc czuwającą kura zwalnia pianie:
Nowenny dumnej brzaskiem oto nastaje zaranie!
Strome turnie spąsowiały i granity oblały skalne
spod zarządu mroku blaski wydobyte ranne”.
Dziś zaś świtanie po stokroć rozpotoczyło mocarniejsze
Od blasków zbudzeń powszednich pasma rozlśnień bursztynowych
Doby bowiem uświęconej ognie rozbłysnęły przenajświętsze
Na głowni uległych skroniach, z kędziorów Trójwłodarzy niecone płowych,
Które lud pochwycił wiekuistych praw pomny. Ciemię słoneczne zenitu
Jeszcze nie sięgnęło, a rosą sperloną jawy rozbudzonej równinę hurmą
Ciżba już zaroiła rozognionej nabożności chórem donośnym. I rozkwitu
Wespół w sile masy dokonała furor w sercach gorejąc pod kopułą chmurną.
Gdy Erigone już na nocnym firmamencie blaskiem nie nęci,
I Wolarza z Syriuszem wraz szlaki dla wzroku nicestwem,
Kallisto futrem odziana niedźwiedzim światła Helike na piędzi
Drobne nie przeleje stropu dnia, z krynicy świtu jestestwem
Się objawiła, sploty gromów skręcając, atletka znakomita
W szatę odziana bezkresu skąpaną w rubinowej łunie,
piorunów wężowisko kosmykami przeplecione iskrząc sunie,
a przepaska opina kędziory, w rubiny połyskliwe obfita.
Wnet cisnęła stłoczona gromada pochodnie płonące
Do zagłębienia w ziemi; i sztorm płomienny rozgorzał,
chorały wraz się ozwały z rykiem nawałnicy niosące
pod niebiosa świętą dobą podsycony adoracji szał.
Opływa surowość padołu łuną sycącą chuć rozkoszną
Furia płachtą płomieni miękcząca trzewia zaciekłości,
opór spowijając dymu ćmą, którego smugi duszne tłamszą
karki w uległości ćwicząc, odporu nie dające jejmości.
Lucyferyczne światło swarzy się z niedolą, bytu matroną
Gromczyni chłodna i nieustępliwa jak blady rozpaczy płomień
z dumą namiętną diamentu chełpliwego powabem płonną
precz trwogę rozprasza z serc tętniących teraz melodią pień:
„Z warty noc czuwającą kura zwalnia pianie:
Nowenny dumnej brzaskiem oto nastaje zaranie!
Strome turnie spąsowiały i granity oblały skalne
spod zarządu mroku blaski wydobyte ranne.
Karawan kół skrzypieniem jękliwym pustoty
bezmiarem błądzących słowa jeno, tumultem
w beztreść zgęstwionym za salpinx biorącym loty
przeciągłej zgłoski w gardzieli drgającej skute,
Wokół modłów łkań roztocz się pierścieni,
przemijalne zastyga w kontorsji zachwycenia
huraganiąc się w sercach rozpacz z rozkoszą żeni
Furia, gdy dusze opłomienia,
nasza Puella Aeterna!
W piekielnym kontredansie
rot wymarsz się wszczyna,
wolna od rezuna znękana kraina,
prawicę raziła, sędziwy Twą Marsie
serc gniewliwych Tytanida!
O, Agathe Furiae!
nie szczędź nam znojów,
pokornych swych wojów
ku kresom ośmiel, Lemurie
nam roztocz, hiperborejskie rubieże
północy, uchyl dźwierze
gorejącej otchłani,
gdzie szałem Manii
ze śmierci w śmierć pchani
życie za życiem na szczęty szarpią
łkają i łkają i śmiechem się zanoszą
serca ludzkie, lecz z duszą harpią.
A wówczas, Tytanido, południem
wiekuistym, pod gorejącym zenitem
ludzkość w nasz oszczędź,
a zaprzepaść harpię! O, Furiae Agathe!”.
Pieniami się tak zanoszą,
uświęcony dzień czcią roszą,
a wobec cudu dnia wciąż ślepcami
choć potnieją skronie pod słońcem południa.
26.09.2022
Łukasz Szaruga (ur. w 1991 r.) — poeta, grafik komputerowy, sporadycznie artysta plastyk. Absolwent UJ na kierunku dziennikarstwo i komunikacja społeczna. Mieszka w Krakowie, pochodzi z Kielc. Wiersze publikował w „Projektorze — kieleckim magazynie kulturalnym” oraz na stronie www.szuflada.net. Wydał tom wierszy: Gnothi Seauton (2018).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved