ALEKSANDRA ZDROJEWSKA
ciastko z jabłkiem
ósmego marca samotny mężczyzna
zobaczył moją matkę idącą o kulach
wchodził do cukierni Mariola nad morzem
zaproponował jej szarlotkę
z okazji dnia kobiet
mama podziękowała
nie chciała:
wcześniej zjadła dużo szarlotek
przez całe życie
od swoich mężów i narzeczonych
żadna szarlotka nie smakowała tak dobrze jak
ta od mojego ojca
którego kochała najbardziej
w tym roku
miną 34 lata od jego śmierci
a mój ojciec wciąż żyje
i wciąż jest kochany
niedawno przeglądałyśmy jego zdjęcia
jego listy
(mama płakała, ja płakałam)
chociaż ten nasz płacz wspólny
miał na imię — ojciec,
to obie płakałyśmy z osobnych powodów
i nie był to temat na rozmowę
to nam zostało
jutro moja matka skończy 82 lata
dziś krząta się po domu porządkuje
wyrzuca ubrania układa zdjęcia i listy
snuje opowieści o życiu i mężczyznach
a szczególnie o jednym jedynym, o moim ojcu
którego kochała najbardziej
(czasem nocą wchodził po drabinie
i zapalał dla niej gwiazdy)
to jej pomaga lepiej sypiać i dalej żyć
czym to wszystko było jaki miało sens
gdzie te wszystkie lata — pyta mnie.
czym była tak zajęta co ją tak zajmowało
gdy przyjechała z Kulesz z jedną walizeczką
i weszła w świat i wyszła za mojego ojca
i z niepokornej latami zmieniała się w uległą
(robiła to dla nas, dzieci, wszystko dla nas)
a teraz opowiada nam lepszą wersję życia
spełnionego i szczęśliwego więc znów jak co roku
przewiduje rychłą śmierć i pokazuje notes z datami
moje przyjazdy wyjazdy syna odwiedziny wnuczki
coraz więcej wykreśleń w kontaktach z ludźmi
nie ma już pilnych zadań ani pytań
nabiera ciemności
moje ptaszki
i oto
nasz pierwszy wspólny wyjazd
gdy twoje dzieci są już duże, a ja — dorosła
gdy wreszcie mogę cię oświetlić
ze wszystkich stron i na stałe
choć teraz tego nie potrzebujesz
jako młoda kobieta
której nie trzeba karmić
ale czasem proszę wystaw buźkę na słońce
mój ty skowroneczku
jak stałam się niezależna
przez lata widziałam:
moja piękna matka siedzi przy boku biurka
przy którym rozpiera się mój piękny ojciec
w jednej z szafek zamykanej na klucz ma stosik pieniędzy
i moja matka o tym wie i sama o tym wiem
i mój ojciec wie że my wiemy
mimo to matka musi prosić
ponieważ jako pielęgniarka zarabia tyle co na waciki
a chciałaby czasem kupić sukienkę
tutaj doszłyśmy
minęły czasy gdy skupiałaś się
na porządkach w moim pokoju
na przeganianiu snów o chłopcach
i wożeniu mnie po sanatoriach
teraz niższa i słabsza ode mnie
nie szukasz mnie w sali samobójcy
nie wieszasz na atlasie nie straszysz
zgrzytem klucza w zamku
twoja miłość w czekaniu aż zadzwonię
już bez wyrzutów i bez presji
twoja miłość w koszyku z kompotem i z kokardką
w zapachu ziemi który nosisz w sobie
teraz możesz mnie widzieć
teraz pragniesz mnie widzieć
młodą piękną i zdrową
chociaż to już od dawna nieprawda
Aleksandra Zdrojewska — psychoterapeutka, dziennikarka i poetka. Pochodzi z Gdyni, przez rok (2002-2003) mieszkała w Paryżu, gdzie pracowała w gazecie polonijnej, od 2003 roku mieszka w Krakowie. Laureatka I nagrody poetyckiej O Złote Pióro Sopotu (2000). Wieloletnia reporterka i redaktorka „Dziennika Bałtyckiego”, współpracowała m.in. z „Przekrojem” i „Wiedzą i Życiem”. Wydała tomy miniatur prozatorskich Proza paryska, czyli kocham Polskę (2007) oraz Opera w pralni (2014).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved