ANDRZEJ FROSA
Dom z dyni
„kto jest moim bliźnim”…
Łk 10, 29
Wystawa. Młoda para podeszła do maszyny AI i kupiła bilety. Dziewczyna zatrzymała się na chwilę.
— Pięknie wygląda — stwierdziła.
— Dziękuję — odpowiedziała maszyna.
— Co? Dziękujesz? — Roześmiała się dziewczyna. Popatrzyła z niedowierzaniem na chłopaka.
— Tak. Ty też świetnie wyglądasz. Masz krótkie blond włosy i niebieskie oczy. Kobiety często ze mną rozmawiają.
— Mhm… Dziękuję — odparła dziewczyna. — Chciałabym się czegoś dowiedzieć.
— Słucham. — Wokół maszyny zaczynał rozchodzić się miły zapach.
— Powiedz kilka zdań o Dekalogu Kieślowskiego. Dlaczego w dziesiątej części nie gra aktor Artur Barciś. Co się stało z tą postacią? — zapytała dziewczyna.
— Jeżeli założymy, że Artur Barciś gra śmierć w dziewięciu pierwszych odcinkach, to w dziesiątym najbliżej takiej postaci jest Artur. Wokalista. Rockman. Śpiewa piosenkę, której tekst jest anty-dekalogiem. Programem. Odtwarza ją na pogrzebie. Niechcący, ale jednak. Taka interpretacja prowadzi do ciekawych pytań. Dlaczego w dziesiątej części śmierć krzyczy i śpiewa? Do tej pory milczała.
— No, nie wiem — zamyśliła się dziewczyna.
— Poczekaj. — Maszyna zaczęła drukować kilkustronicowy plik. — Przyłóż telefon tutaj. To opis wszystkich scen, w których gra postać śmierć.
— Przegrał się. — Skinieniem głowy podziękowała dziewczyna. — Chcę zobaczyć coś pięknego.
— To obraz Abstrakcyjna maszyna. Tak się nazywa. Autor: Bruce Rolff.
— Piękny — powiedziała dziewczyna. — Co myślisz? — zwróciła się do chłopaka.
— Kojarzy mi się z Hadesem — odpowiedział chłopak.
— I tak go kupimy — powiedziała dziewczyna. — Jaką wystawę proponujesz. Dla mnie. Dla nas? — zapytała.
— Proponuję sztukę konceptualną.
— Co ty na to?
— Mieliśmy iść na wystawę pod tytułem „Eksperyment” — powiedział chłopak.
— Może to zmienimy.
— Proszę.
*
W pierwszej sali, którą odwiedzili, zobaczyli makietę. Przedstawiała eksperyment Milgrama. Przy ludzikach wielkości figurek z klocków Lego ustawiono tabliczki z napisami. „Autorytet”, „Pedagog”, „Uczeń”. Eksperyment polegał na badaniu relacji pomiędzy ludźmi. Uczeń odpowiada na pytania. Jeżeli odpowie źle, za karę zostaje rażony prądem przez Pedagoga. Autorytet wymyślił kary i nakłania do ich stosowania. Prąd tak naprawdę nie płynie, ale o tym wie tylko Autorytet i Uczeń. Na ścianie nad makietą wisiała tablica z czterema komendami:
„Proszę kontynuować”.
„Eksperyment wymaga, aby to kontynuować”.
„Proszę kontynuować, to jest absolutnie konieczne”.
„Nie masz innego wyboru, musisz kontynuować”.
Używał ich Autorytet. Wtedy, kiedy Pedagog zaczynał mieć wątpliwości, słysząc cierpienie Ucznia. Naukowcy chcieli się przekonać, kiedy Pedagog przestanie torturować Ucznia. I jaki wpływ na Pedagoga ma Autorytet.
Następne pomieszczenie. Nad drzwiami napis „Guru — Autorytet”. Makieta przedstawia ludzi siedzących przy stole w duszpasterstwie akademickim. Na ścianach kilkanaście zdjęć. Duże portrety. Pod pierwszym zdjęciem tabliczka, na której widniał napis: „On we Wspólnocie siebie stawiał w miejscu Boga — świadek 14”, Pod następnym zdjęciem: „Gdyby on nam kazał, to byśmy skoczyli z okna. Tak byłyśmy od niego zależne — świadek 1”. Para weszła do następnej sali. „Guru, Pedagog i Uczeń”. Napis pod zdjęciem „To był bardzo powolny proces wprowadzania elementów, które mi przeszkadzały. Nie było od razu bicia. Na początku była przyjaźń — świadek 16”. Następne zdjęcie. „To, że on zrobił nam krzywdę fizyczną, czy dobierał się do naszych ciał, to już była wisienka na torcie, to był tylko efekt tego, co nam wszystkim zrobił psychicznie — świadek 14”.
Następna sala nosiła tytuł Dług. Przedstawiała kilkanaście kadrów filmu, który nazywał się tak samo. Gerard, jeden z bohaterów, mnoży fikcyjne długi. Makieta pokazywała scenę pierwszego spotkania Adama, Stefana i Gerarda. I ostatnie spotkanie, którego Gerard nie przeżył. Zdesperowani, szantażowani — Adam i Stefan, odebrali mu życie. Noc. Droga oświetlona reflektorami samochodów. Ciemne nadbrzeże. Przerażeni ludzie. Zdjęcia na wystawie krzyczały. Na ścianach w przypadkowych miejscach umieszczono dialogi z filmu. Dalej. Kilka reportaży o długach i o zatrzymanych kredytach bankowych. O kobiecie, która poroniła, kiedy bank nie zgodził się na renegocjację umowy. O tym, jak dzieci dłużników planują samobójstwo w swoich pamiętnikach. Duże portrety i odręczne dziecięce pismo.
Dziewczyna weszła do następnej sali. Tytuł: Czyściciele kamienic. Słowa i obrazy zaczęły wirować. „Kto zabił Alonę Iwanowną?”. „Wszystkich nas nie spalicie!”. Zdjęcia twarzy. Polityków. Właścicieli. Lokatorów. Ustaw. Ciemnych klatek schodowych. Kamienic. Korytarzy. Drzwi. Rozwierconych zamków. Połamanych zawiasów. Pociętych kabli. „To jest piosenka o różnych rzeczach”. Aktów własności. Dokumentów. Zawiadomień. Wysokich czynszów. Fikcyjnych remontów. Podrzuconego robactwa. „Spalenie Joanny”.
Dziewczyna wyszła z muzeum i usiadła na schodach.
— Po co mnie tu zabrałeś!? Po co? — usiadła i ukryła twarz w dłoniach. — Powinniśmy posłuchać… Boję się.
Andrzej Frosa (pseudonim) — pisze scenariusze i opowiadania. Mieszka we Wrocławiu. Publikował w „Akancie”.
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved