ROBERT MIELHORSKI
Konszachty z duchami Pana w brązowym sweterku
Wieczorem przyszedł ponownie ów anioł, o którym już pisałem, pamiętasz?
O jasnych licach i z jednym białym skrzydłem, a drugim szarym, gołębim,
Omiótł nim pył złoty kończącego się dnia i nasz kurz codzienny.
Od niechcenia, zupełnie przypadkiem, przyglądałem się temu.
Spoglądałem z daleka i z boku. I jakbym zapadł w sen. Byłem odległy.
Ale nie śniłem, przebudzony. Gdy rozsunął się sufit i dach.
I na niebie minionego i obecnego dzieciństwa,
W niespokojnych błyskach wczesnej naiwnej młodości,
Na niebie dojrzałości rozgwieżdżonym arytmetycznie,
We fleszu niespodziewanej błyskawicy,
w ekstatycznym uniesieniu,
W drodze do szkoły i na wagary, w szpalerze drzew
Morwowych opodal cmentarza, w ciężkiej woni letniego piasku,
W zamglonym uśmiechu dziewcząt, w tkliwej topoli za oknem
I w wysepce brzóz na skraju lasu, w oczach niosących to mrok, to światło,
Trwając — nieśniący i zachwycony — widziałem wniebowstępujących.
Przyjaciół — bliskich — i Ciebie, Mamo. I tłum, o który ocierałem się,
Idąc niegdyś ulicą, tłum nagi, choć w paltach po szyję.
Tłum dziś już nieobecnych. Nie spodziewałem się tego.
Absolutnie. Nie w tym świecie. To są moje konszachty z duchami.
W tym świecie? Przecież
To ja dostępowałem właśnie wniebowstąpienia!
Codziennego jak chleb, powszechnego —
Jak nadgryzione jabłko księżyca.
Załapać się na ostatni tramwaj
Odjeżdża ostatni tramwaj tej nocy.
Szczęk szyn. Skrzypienie. Nad pantografem iskry
Jak igiełki w ciemności.
Iskry jak unaocznione sekundy.
Otuleni mrokiem wracają do domu,
Jak z dawnego świata. Do hotelu. Wiesz, znasz
Te rytuały. Ktoś w ciemności stawia niepewne kroki.
Koty przebiegają przez puste ulice.
Tramwaj niknie w gardle nocy.
Myślę, że muszę załapać się na ostatni tramwaj.
Kiedyś jeździły jeszcze głośniejsze, drewniane.
Rzucało na Dworcowej, na łuku, z lewej na prawą.
Na zakręcie.
Pustymi ulicami przechodzili zmechanizowani.
Żarzyły się koksowniki. Śnieg.
Muszę załapać się,
Muszę. To już ostatni.
Tej nocy.
Zapewne. I mój. Jak łódź Charona.
Kasyda o kamieniach
Kamienie ze światła. Mauretańskie mury
W rażącej bieli. I katedra ze światła, nie z kamienia.
Nieopatrzną dłonią z przestrzeni wydobyta.
Wyodrębniona. Poza prawami surowej materii.
Z wysokości katedry spoglądam na morze.
Byłem tu, czy nie? Niegdyś, niepamiętny. Niestety, dawny.
Ulicą prowadzącą od małej kwatery z fortepianem, zapatrzony
W Palmę — ten sam dukt w skwarze południa mnie prowadzi.
Byłem tu niegdyś, wiodły mnie serdeczne światła
I spokój kończącego się sezonu. Z dołu, z ogrodowej ławki
Spoglądałem na katedrę przed jej lotem w nieskończoność.
I kwiaty o abstrakcyjnych kształtach mijałem, drzewa zastygłe w ciszy,
Owoce dorodne i pełne grzesznej słodyczy.
A katedra była gotowa do lotu, do drogi na gwiazdę
Nieobecną, mknącą, ale w moich oczach zatrzymaną.
W kamieniach, detalach, postaciach — wszystko ze światła.
Robert Mielhorski (ur. w 1967 r.) — poeta, historyk literatury, krytyk literacki, profesor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. W latach 1993-1995, jako redaktor, związany z „Kwartalnikiem Artystycznym”. Redaktor i współredaktor książek zbiorowych, inicjator serii wydawniczej Oblicza Nowoczesnej i Ponowoczesnej Krytyki Literackiej. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, PEN Clubu oraz Kapituły Nagrody Poetyckiej „Kos”. Wiersze publikował m.in. we: „Frazie”, „Kresach”, „Nowym Nurcie”, „Odrze”, „Sycynie”, „Toposie”, „Twórczości” i „Wyspie”. Ostatnio wydał: zbiór prozatorski Rozpadlina (1997), książkę krytycznoliteracką Na własny rachunek. Teksty z międzyepoki lat 1989-1995 (1997) oraz Wiersze 1992-2018. Autor tomów literaturoznawczych: Strategie i mity nowoczesności (Brzękowski, Lipska i inni) (2008), „Zawsze niezakończona przeszłość”. Dzieciństwo i jego sąsiedztwa w poezji polskiej drugiej połowy XX wieku (2017), Od Mieczysława Jastruna do Jerzego Broszkiewicza, czyli pisarz i jego dzieło wobec uwarunkowań nowoczesności (2018).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved