Skip to content

BOGNA HAMERA

niespełna

nie karm ręki która cię gryzie
w oczach błękit, pod oczami granat
nieme potrawy
wypłakany rosół jest za słony
za to też gryzie
i jak jest spieprzony

nie dokarmiaj!
tyle razy to widziałaś
ale wciąż masz poczucie
że głodne oczy to pusty brzuch
a to twoje puste spojrzenie
i spragnione wnętrze

 

loteria

„Kuchnia dla babci” stoi na głowie
między domowymi sposobami na zapomnienie
o pragnieniu (w pewnym procencie)
między recepturą na osłodzenie soli życia
(to tylko oko łzawi)
a luźną myślą czy nie rzucić wszystkiego
i zgotować sobie łemkowską potrawkę z nędzy
gdzieś między ziemią a niebem
gdzie najbliżej im do siebie (gitara)

doklejona obwoluta przewrotnie
funkcją ochronną spoczywa na półce
drżąc z obawy że ktoś w nią spojrzy
i będzie czytał
głodny życia stęskniony
łakomie pożera wzrokiem znane kuliste kształty
kaligraficzne cyfry, szyfr wysmarowany
tuż pod pierwszą warstwą

sejf nigdy się nie otworzył
dla ręki której nie do twarzy z powodzeniem
która skreślała okienka i szukała
przepisu na szczęście
kumulacja trosk, nadziei, rozczarowań

nienakarmione spojrzenie
tkwi na kolanach
„Kuchnia dla babci”
(chodzi o to, by wprowadzać modyfikacje)
zwietrzały zapach tuszu
świeże kiście liczb
których nie mogła wypełnić na kuponie
jak pozostałych konstelacji dat
tym razem nie na żółtych kulach
a na szarej płycie

 

obraz wewnętrzny

ukochany — jedyny promień słońca
jak rtg. prześwietli do końca
przewierci się przez każdy zwał ziemi
dotrze do ciemni
chłodu
nie dostrzeże w tej miłości
choroby która mnie toczy
czy to nie powie mi z tej miłości
i da błędny wynik

 

powidokówka

dam uciąć
naprzeciw oczy
poznam
zwłaszcza gdy prześwieca promień
jak wtedy
nie mogę sięgnąć
jednak jestem prawie na pewno
ale to ty za dwadzieścia lat
może minęło już

nieprawda że szczęśliwi czasu nie liczą
liczą że będzie puchł
liczne narośle szpecą mój umysł

 

luksus

szybko przyzwyczaiłam się do luksusu
czas wolny po dwudziestej pierwszej
skończył się nocny taniec
i nie muszę kojąco się poruszać
nie żądasz moich piersi bezustannie
nie dotykasz mnie tak jak nie chcę
wtedy kiedy nie chcę
w końcu ze mną rozmawiasz

krzywię się
kiedy przychodzisz niezapowiedziany
nie łapię rytmu by zatańczyć
kiedy porwie cię dźwięk
który zasypiając z moich ust spijałeś
nie wezmę cię w objęcia
zmęczona ciężarem
twoim i dni
ostrożnie usunę z ramienia twoją głowę
nie mogę trwać bezczynnie
tyle jeszcze do zrobienia
odbiorę świeży uśmiech
bo boleśnie czasem ze mną współistniejesz
nie usłyszę
zbyt wiele chcesz powiedzieć

prawdziwy luksus to życie

latami istnienie drążyło pustkę w słowach
alfabetem Morse’a nadawałam do innego świata
dzieląc się brakiem
wyczekująco moczyłam
łzami plastik oblekałam
wciąż bez „i”

ja i ty

dałam istnienie
luksus to zamienić je w życie

Bogna Hamera — autorka wierszy, opowiadań, artykułów naukowych. Absolwentka filologii polskiej na UW, studentka Studiów Literacko-Artystycznych na UJ. Na co dzień zajmuje się redakcją i korektą książek, m.in. Strony wyjęte z dziennika kolekcjonera Piotra Dmochowskiego czy Zapiski zabójczyni Barbary Rosiek oraz magazynu „CD-Action”. Była asystentką redakcji „Przekroju” (2015-2016). Publikowała w „Feeriach”, „Jednorożcu” i „Załączniku Kulturoznawczym”.

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści