Skip to content

MARCIN BAŁCZEWSKI

Malone pisze powieść

Malone pisze powieść. Rodzi ją w bólach i w pocie. Godzinami siedzi bezczynnie nad kartką, próbując cokolwiek napisać. Ależ się przy tym pocę — myśli — i jeszcze ten ból — dodaje. Malone postanawia, że bohater jego powieści nazywać się będzie Samuel. Zrobię z niego pisarza, który próbuje napisać powieść w strasznych bólach i w pocie — postanawia Malone, rodząc bohatera w bólach i w pocie.

Trzeba teraz wybrać pewną konwencję. Tak, konwencja to strasznie ważna sprawa — myśli Malone — napiszę powieść, której bohaterem będzie Samuel, pisarz piszący w bólach i w pocie. Wiem, wiem, napiszę powieść dziejącą się w Japonii, gdzie Samuel, pisarz piszący w bólach i w pocie, pozna piękną Sun Xi-Wo. To będzie dobra konwencja, średniowieczna japońska powieść walki. Oparta na pocie, bólu i miłości.

Piękna Sun Xi-Wo będzie przepiękną kobietą. Taką, która będzie się podobać Samuelowi. Taka, o której Samuel napisze powieść. Piękna Sun Xi-Wo będzie pochodzić z Japonii, gdzie pisarz Samuel przyjedzie napisać swoją powieść w bólach i w pocie. Tam się spotkają, a on napisze o tym. Oczywiście piękna Sun Xi-Wo będzie miała swój odpowiednik w rzeczywistości Malone. Tak naprawdę wzorem jej będzie prześliczna żona Malone, która ściera Malone’owi pot z czoła. — Strasznie cię boli — pyta. — Strasznie, rodzę w bólach — odpowiada Malone, pisząc powieść o Samuelu i pięknej Sun Xi-Wo.

Samuel, oprócz tego, że będzie pisarzem piszącym o prześlicznej Sun Xi-Wo, musi wplątać się w jakąś aferę. — Przecież autor, oprócz tego, że ma coś do powiedzenia, musi coś opowiedzieć — myśli Malone, a ból jego się nasila. — To będzie wielka średniowieczna japońska powieść walki — a pot jego spływa po czole.

Afera dotyczyć będzie przemytu nabiału do Stanów Zjednoczonych. W międzyczasie Samuel wpadnie w sidła hazardu. Zafascynują go japońskie walki kogutów. Znasz ten dowcip? — Malone pyta żonę — Skąd wiadomo, że na walkach kogutów jest Polak? Bo przyszedł z Kaczką. A skąd wiadomo, że jest tam i Włoch? Bo postawił na kaczkę. A skąd wiadomo, że jest tam mafia? Kaczka wygrywa.

Malone postanawia, że Samuel musi mieć swojego wroga. Namacalnego, z krwi i kości, który będzie się bardziej od niego pocił i którego będzie bardziej bolało. Niech nim zostanie C. Cooper. Jednooki C. Cooper, szef przemytników nabiału. Oczywiście C. Cooper też będzie brał udział w walkach kogutów, bo skąd inaczej miałby nabiał. I też będzie kochał piękną Sun Xi-Wo. No właśnie, Malone zatrzymał swój wzrok na końcu kartki. Pomyślał — co dalej, co dalej — a pot kapie mu na wszystko, a ból wydaje się promieniować.

Zaniepokojony pisarz Malone czuje z kuchni zapach spalonego obiadu.

Zdenerwowany pisarz Malone zdaje sobie sprawę, że jego pięknej Sun Xi-Wo nie udał się posiłek.

Zdesperowany pisarz Malone zgniata i rozrywa na kawałki fragmenty pisanej powieści.

 

Samuel pisze powieść. Rodzi ją w bólach i w pocie. Godzinami siedzi bezczynnie nad kartką, próbując cokolwiek napisać. Samuel postanawia, że bohater jego powieści nazywać się będzie Malone. Zrobię z niego pisarza, który próbuje napisać powieść w strasznych bólach i w pocie — postanawia Samuel. Zaczyna pisać…

 

Malone żyje

Malone radośnie biegł po schodach na drugie piętro. Jego długie, czarne włosy podskakiwały wraz z kolejnymi stopniami. Otworzył drzwi do mieszkania. Krzyknął pogodnie w stronę ukochanej małżonki. Wszedł do pokoju.

Cztery stopy wystające spoza pościeli, tej samej którą kupili dwa tygodnie temu w TESCO. Zdziwienie żony, zaniepokojenie kochanka, coś w stylu — Adam, co ty tu robisz, dziś nie pracujesz. Jakiś absurd. Dwanaście lat po ślubie. Wszystko było pięknie. I z kim, z kim? Myśl za myślą, myśl za myślą. Coś o tym, że nie poznaje swojego brata.

Zdziwienie. Malone jest przecież jedynakiem.

Zdziwienie numer dwa, ze zdjęć pokazywanych przez żonę wynika, że jednak ma brata.

Malone wskoczył do windy. Kilka minut, był już na dole. Wytarł swoją łysinę. Poprawił pasek u spodni. Trzy schodki powodowały mały zawał serca. Od dawna nie uprawiał żadnych sportów. Nawet do domu, na ósme piętro nigdy schodami, winda for ever. Facet po trzydziestce z zatorem wpisanym do kalendarza. Aż dziw, że go wybrała, teraz to rozumie.

Zdezorientowany udał się do sklepu. Rzucił kilka groszy zblazowanej sprzedawczyni, wziął chłodne piwko, zaplótł swoje włosy w maleńki kucyk i wyszedł. Ostatni raz spojrzał w okna swojego jednopiętrowego budynku. Pamiętał jak przed trzydziestu laty zaczął budować go razem z żoną. Ech, żona. Podrapał się po swoim grubym brzuchu. Nie, nie chciał już o niej słyszeć. Od trzech miesięcy nie dawała znaku życia, od czasu tego zajścia.

Popijając coca-colę wsiadł do swojego poloneza. Jak najdalej stąd. Żegnajcie betonowe drapacze chmur, zegnajcie. I tak nigdy nie lubiłem codziennie jeździć windą na to osiemnaste piętro. Co za pomysł, by mieszkać na osiemnastym piętrze? Dobrze, że to zdarzyło się teraz, dopiero rok po ślubie. A jeśli mielibyśmy dzieci? A jeśli nie byłby ich ojcem. Ojciec listonosz, ojciec hydraulik, ojciec specjalista od zakładania telewizji satelitarnej. Malone wytarł sok z marchwi przylegający do wąsów. Dobrze byłoby wreszcie się ogolić. I kto dzisiaj jeszcze nosi irokeza. Ech, wyglądałby bez tego jak szkielet. Pięćdziesiąt kilo żywej wagi.

Malone poczuł, że kierownica jego nowiuśkiego forda powoli przestawała go słuchać. O mały włos, a skończyłoby się to wypadkiem. Malone z trudem wysiadł z samochodu. Odkąd stracił lewą nogę poruszanie to jeden wielki problem. Spokojnie, uspokój się. Widziałeś swoją żonę w objęciach obcej kobiety. Tylko spokojnie. Kobiety po dziewięćdziesiątce mają dziwne pomysły.

Malone tracił dech. Zapomniał o swoim inhalatorze. Astma w wieku siedemdziesięciu lat to już nie przelewki. Obwisłe, świeżo ogolone policzki nadymały się. Malone trzymał się za serce, ciężko oddychał. Czuł jak płuca powoli zasklepiały się. I jego żona, jego dwudziestoletnia żona.

Obudził się w karetce pogotowia. Niech się Pan nie boi już dojeżdżamy — usłyszał — ma Pan szczęście, że wyszedł cało z tego wypadku, ale Pański motocykl nie nadaje się już do jazdy. To tylko złamanie, niech się Pan nie boi. Kogoś powiadomić? — Zadzwońcie do mojej narzeczonej, za tydzień mieliśmy wziąć ślub — Malone odpowiedział, cedząc przez szczątki zębów. Zemdlał.

Poczuł mocne skurcze. Jakby coś chciało się z niego wydostać. Słyszał jakieś krzyki. Krew, pchaj, pchaj. Poczuł, niewiele widział ponad swoimi olbrzymimi piersiami. Obok niego stał jakiś chłopak trzymający go za ręce. Już dobrze kochanie, powtarzał, już dobrze. Malone pchał, szarpał i wypychał.

 

Obudził się w rękach mamy, jeszcze nie potrafił mówić. Słyszał tylko, to chłopiec, jaki piękny chłopiec.

Malone żyje.

 

powyższe teksty pochodzą z tomu opowiadań Marcina Bałczewskiego Malone [2010]

Marcin Bałczewski (ur. w 1981 r. w Łodzi) — pisarz z nurtu postmodernizmu, twórca scenariuszy komiksowych. Od roku 2010 pracuje w Domu Literatury, od wielu lat kierownik działu programowego tej instytucji, w roku 2016 p.o. dyrektor instytucji, od lat dyrektor organizacyjny Festiwalu Puls Literatury. Nominowany do Nagrody Fundacji Kultury „Promocja najnowszej literatury polskiej” (2007. 2008), nagrody Punkt dla Łodzi (2010, 2011) oraz trzykrotnie nominowany do Nagrody Golden Chicken Comickbooks Awards. Publikował w większości polskich pism literackich, m.in. w: „Czasie Kultury”, „Kresach”, „Lampie i Iskrze Bożej”, „Pograniczach”, „Twórczości” i „Ricie Baum”. Autor sztuk teatralnych: VHS [wyróżnienie w konkursie „Komediopisanie”] oraz Szachy [nominacja do Nagrody dramaturgicznej im. Tadeusza Różewicza, 2024], książek prozatorskich: W poszukiwaniu straconego miejsca (2002), Malone (2010), Eva Morales de Nacho Lima (2013), Fugazi (2019), Wzór (2022) oraz albumów komiksowych Aquaworld (2021), Komiksologos Pandemia (2021), Sowiet Zombi. Wesołego Stanu Zombi i Szczęśliwego 1982 (2021), Sowiet Zombi. Integral (2023), Szczyl 1. Wschodnia wieża (2022), Przygody Stacha i Janka. Skarb Amazonki (2022), Marsz (2023), Przygody Stacha i Janka. Krwawy lotos (2023), Poster 1 (2024), Imperium Bahra w Landsbergu i Silwana w Gorzowie (2024), Szczyl 2. Morze Północy (2024), Cięty #0 (2024), Boska cząstka korposzczura Winona Tesli (2024), Midguard. Cudowni (2024), Poster 2 (2025), Pierwsze dziesięć (2025).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści