TOMASZ WALCZAK
Manifest spokoju
czasem człowiek po prostu przestaje czekać
nie dlatego że mu przeszło
tylko dlatego że wreszcie rozumie
nic nie trzeba przyspieszać
nikogo zatrzymywać
życie samo wie
kiedy ma się spotkać
wtedy robi się cicho
tak pięknie bezgłośnie
czasem wszechświat sam otwiera drzwi
nie dlatego że prosisz
lecz dlatego
że jesteś już gotów przejść
równowaga
w której wszystko dojrzewa
staje się modlitwą
spokój
najczystszą formą siły
nic nie muszę
niczego nie szukam
wszystko co ma przyjść
już mnie widzi
nie szukam już słów
które mają rację
wystarczy przestrzeń
między oddechami
gdzie wszystko się prostuje
Torgau, październik 2025
Nasiona wężowego czasu
kusiciel szepta
w cieniu drzewa rajskiego
pierwsze ugryzienie
otwiera oczy
na dobro i zło
świat jak nowy jork
nigdy nie zasypia
neony płoną
a w cieniu
czai się głód
rozsiadł się gniew
dziewczyna niesie kosz
dojrzałych jabłek
przez las
pod nimi granaty
czekają na wroga
czas miesza pamięć
z niebezpieczeństwem
każdy krok
wśród liści
jest decyzją
w mieszkaniu kobieta piecze
ciasto domowe
szarlotka pachnie
cynamonem
i czułością
dzieci i mąż jedzą
z bitą śmietaną
z lodami
smak jabłka łączy
pokusę i bezpieczeństwo
dobro i zło
w jednym kęsie
jabłko dźwiga historię świata
w sobie
światło i cień
w jednym miąższu
miasto które nigdy nie śpi
i dom który chroni
w nasionach zamknięte są światy
i wojny
morza pamiętające
płacz i śmiech
każda skórka
ma bliznę po dłoniach ludzi
każde ugryzienie
przynosi echo wojen
i nienawiści
jabłko jest lustrem
naszych pragnień
czerwone jak krew
którą przelaliśmy
zielone jak nadzieja
która wciąż kiełkuje
w jego soku
płynie pamięć ludzkości
przenika nas
jak światło przez mgłę
w jednej chwili
jesteśmy rajem
i wygnaniem
zaczęło się niewinnie
od malutkiej pestki
wyrosło drzewo poznania
historia toczy tę opowieść
na nowo
wszystko przez jabłko
którego on pragnął
ona zerwała
Pozostały linie obecności
pamięci Łukasza Litewki
idę twoim śladem przez miejsca
których nikt nie chciał widzieć
po drodze psy wciąż czekają
ludzie nie wiedzą
że ktoś kiedyś nie spał za nich
twoje imię świeci teraz w cudzych oczach
pochylałeś się nisko
aż inni mogli wstać
wracałeś tam
gdzie drzwi już nie pamiętały rąk
wnosiłeś ciepło
do miejsc które uczyły się chłodu
nie umiem mówić o śmierci
kogoś kto zostawia ruch
są tacy
którzy znikają z ulic
a zostają w oddechu
twoje dobro nie stoi w kamieniu
ono chodzi
świat się nie zatrzymuje
niesiemy imię
które zostało
jak wodę
23.04.2026
Opowieść sobie samemu powtarzana tym wszystkim, którzy pojawili się na mojej drodze
1.
chciałbym ci móc opowiedzieć
jak noc zasypia na moim ramieniu
jak zbieram z podłogi resztki światła
żeby skleić nimi poranek
chciałbym ci móc opowiedzieć
że każde drżenie powietrza
jest twoim imieniem
odkąd nauczyłem się słuchać z ciszy
chciałbym ci móc opowiedzieć
o drodze która wraca sama
kiedy nie mam już sił iść dalej
a jednak idę bo niesie mnie pamięć
chciałbym ci móc opowiedzieć
jak liście przykrywają moje lęki
jak rzeka zabiera ze mnie to
czego nie potrafię unieść
chciałbym ci móc opowiedzieć
że czasem jestem tylko mgłą
a czasem ogniem
i obie te rzeczy chcą cię chronić
chciałbym ci móc opowiedzieć
wszystko
ale najgłębiej we mnie milczy
to jedno słowo
które i tak
już znasz
2.
chciałbym ci móc opowiedzieć
dlaczego wracam w te same miejsca
jakbym czegoś tam zapomniał
może własnego cienia
może oddechu zostawionego na później
chciałbym ci móc opowiedzieć
o dłoniach które niosą mnie dalej
nawet kiedy opadam
jakby wiedziały lepiej ode mnie
gdzie kończy się ciemność
chciałbym ci móc opowiedzieć
że czasem siadam na skraju dnia
żeby popatrzeć jak światło
uczy się mojego imienia
powoli
bez pośpiechu
tak jak ty
chciałbym ci móc opowiedzieć
o tej jednej sekundzie
w której wszystko staje się proste
jakby ktoś odsunął zasłonę
i pokazał mi drogę
którą przecież znałem od zawsze
chciałbym ci móc opowiedzieć
więcej
ale słowa są jak ptaki
odlatują zanim zdążę je nazwać
więc zostawiam ci tylko to
co we mnie najprawdziwsze
nieuchwytne
a jednak twoje
3.
chciałbym ci móc opowiedzieć
jak czas przeciera moje oczy
aż stają się przezroczyste
i wtedy widzę więcej
niż potrafię unieść
chciałbym ci móc opowiedzieć
o porankach w których budzę się
trochę bardziej sobą
jakby nocą ktoś zszył mnie
delikatną nicią ze światła
chciałbym ci móc opowiedzieć
że nie zawsze umiem iść prosto
czasem skręcam w siebie
jak w wąską uliczkę
gdzie echo powtarza moje kroki
żeby było mi mniej samotnie
chciałbym ci móc opowiedzieć
dlaczego wciąż noszę w kieszeni
małe kamyki pamięci
i dotykam ich gdy brakuje mi odwagi
bo przypominają
że nawet skała kiedyś była pyłem
chciałbym ci móc opowiedzieć
o tym miękkim miejscu we mnie
które otwiera się tylko wtedy
gdy wymówisz moje imię
tak powoli
jakbyś je niosła na dłoniach
chciałbym ci móc opowiedzieć
wszystko
ale to co najważniejsze
przychodzi bez słów
i siada obok
jakby zostawało
na dłużej niż jeden wiersz
4.
chciałbym ci móc opowiedzieć
że są we mnie miejsca
do których sam jeszcze nie dotarłem
jak pokoje bez drzwi
w których pali się ciche światło
czekające aż je zauważę
chciałbym ci móc opowiedzieć
o nocach kiedy siedzę przy sobie
jak przy chorym dziecku
i pilnuję żeby nie zgasła we mnie
choćby jedna iskra
bo jutro będzie jej potrzebować
chciałbym ci móc opowiedzieć
że czasem idę przez dzień
jak przez wodę po kolana
powoli
z oporem
ale jednak idę
bo wiem że po drugiej stronie
ktoś trzyma dla mnie suchy ręcznik ciszy
chciałbym ci móc opowiedzieć
jak uczę się oddychać
bez lęku że zabraknie powietrza
i jak wciąż mnie zdumiewa
że mam w sobie tyle dróg
które nie prowadzą już do przeszłości
chciałbym ci móc opowiedzieć
że gdy zamykam oczy
czuję twoją obecność
jak ciepły kamień w dłoni
taki który zna mój kształt
i nie musi mnie pytać
kim jestem
chciałbym ci móc opowiedzieć
wszystko
ale prawda jest taka
że dopiero się staję
i może właśnie to
najbardziej chciałbym ci
powiedzieć
5.
chciałbym ci móc opowiedzieć
ale każde słowo które wypowiadałem
wracało do mnie
jak lustro
jak oddech
jak przysięga której nie trzeba składać
i dopiero teraz widzę
że ta opowieść
nie była nigdy listem do ciebie
ani prośbą
ani wyznaniem
to była droga
którą szedłem
żeby dotrzeć do miejsca
w którym umiem już
usłyszeć siebie
więc jeśli mam cokolwiek powiedzieć
na koniec
to tylko to
że wszystko co próbowałem ci opowiedzieć
było tak naprawdę próbą
zrozumienia tego
kim jestem
a ty
byłaś światłem
dzięki któremu
znalazłem słowa
reszta niech zostanie
w ciszy
która nie domaga się więcej
i niczego nie musi już tłumaczyć
Drezdenko, kwiecień 2026
Tomasz Walczak (ur. w 1967 r.) — poeta, eseista, recenzent i dramaturg. Absolwent Wydziału Wiedzy o Teatrze UW. Przez 17 lat pracował w Teatrze im. Aleksandra Sewruka w Elblągu jako kierownik Ośrodka Kultury Teatralnej, rzecznik prasowy oraz aktor. Koordynował i realizował projekty literackie oraz festiwale, w tym OKP im. Eryka Pietruszaka w Drezdenku, Młodzieżowy Teatr Poezji ALTER EGO, Elbląską Scenę Literacką, Drezdenecką Scenę Literacką Drezdenko Międzymiastówka Poetycka, Festiwal Literacki „Słowa na Puszczy”. Publikował w czasopismach i uczestniczył w wydarzeniach literackich w Polsce i za granicą. Obecnie mieszka i pracuje w Niemczech, gdzie realizuje projekty literackie i polsko-niemieckie.
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved