ANDRZEJ BALLO
O prawdopodobieństwie
Właściwie wszystkie zjawiska na świecie są normalne, nawet największe tragedie, klęski, porażki, nieszczęśliwe wypadki (na czele z miłością), śmierci, wojny, głód itp. Różnią się tylko prawdopodobieństwem. No właśnie — prawdopodobieństwem. Jeszcze sto lat temu mało kto używał tego nagminnego obecnie terminu. Najwcześniej zaczęli go używać hazardziści matematycy tacy jak Fermat czy Huygens. Ale matematyka ukonstytuowała prawdopodobieństwo wraz z aksjomatyczną definicją Kołmogorowa dopiero w 1933 roku. Najczęściej, a raczej najchętniej, stosuje się jednak definicję Bayesa, która łączy logiczną teorię zdań z prawdopodobieństwem, albo jak kto woli indukcję z dedukcją. Nie ma co jednak tu matematycznie przynudzać.
Wniosek z tego taki, że ludzkość przez większą część swojej historii nie mogła sobie dokładnie oszacować czy prognozować nawet najprostszych zdarzeń w życiu. Nie dość, że monet było mało, to komu przyszłoby do głowy, że za każdym rzutem prawdopodobieństwo uzyskania reszki jest takie samo. Niewykluczone też, że człowiek „ery przedprobabilistycznej” porywał się na rzeczy, które współczesnym nie przyszłyby nawet do głowy z powodu niskiego prawdopodobieństwa, które gdzieś tam wyczytał ze statystyk czy opracowań. Zatem donkiszoteria bywała onegdaj czymś normalnym. Generalnie człowiek nadal ma kłopoty z liczeniem, ba z arytmetyką też bywa różnie: na przykład według profesora Czachora wszechświat ma swoją arytmetykę, inną niż nasza. Nie tylko wszechświat, rzekłbym, analfabeci też przecież mają jakąś swoją arytmetykę, nasz organizm także, przecież nie liczy tak kalorii jak liczymy my. Żyjący na przełomie VII i VIII wieku uczony mnich napisał traktat o liczeniu na palcach. Na palcach można było wykonywać działania arytmetyczne do 10 000. Kiedyś uchodziło to za wyższą szkołę jazdy, teraz tym bardziej — ludzie nie potrafią już dobrze liczyć nawet na palcach. Błąd szacowania jest chyba najczęstszym błędem nie tylko poznawczym. Cena zakupu towaru nie jest ceną ostateczną, na przykład samochód kosztuje nas o wiele drożej niż płacimy za niego w salonie. Niestety, najbardziej przeszacowujemy lub nie doszacowujemy człowieka.
Puenta jest taka:
Wysoce prawdopodobne jest, że zdarzą nam się w życiu rzeczy mało prawdopodobne.
Przyjście każdego z nas na świat to efekt bardzo niskiego prawdopodobieństwa. Zejście natomiast jest pewne. Warto mieć zatem przy sobie zawsze jakąś monetę. Kto wie, czy gdybyśmy zdali się na przykład na reszkę, a nie na kalkulację własną lub eksperta, świat nie byłby bardziej znośny?
Andrzej Ballo (ur. w 1964 r.) — poeta, prozaik, dramaturg, scenarzysta i autor tekstów piosenek. Mieszka od urodzenia w Lidzbarku Warmińskim. Wiersze, opowiadania i felietony publikował m.in. w: „eleWatorze”, „LaRiviście”, „Last and Found”, „Migotaniach-Przejaśnieniach”, „Pograniczach”. Jako gitarzysta akompaniuje Annie Jurksztowicz, dla której napisał słowa piosenek wydanych na płycie Poza czasem. Muzyka duszy (2014). Wiersze Andrzeja Ballo śpiewa też Monika Lidke na płycie Gdyby każdy z nas (2017). Jego dramat Wszystko przez Judasza (2015) został wyreżyserowany przez Stefana Friedmana i Piotra Szwedesa. Wydał tomy wierszy: Anonse i przepowiednie (2011), Wiersze algebraiczne (2011), Wiersze napisane (2011), Niebawem (2012), Wierszem (2012), Lubię to! (2013), Zapewne (2014), Zaiste (2014), Wiersze kolejne (2015), Ballo Amoroso. Wiersze z miłości (2015), Komukolwiek (2015), Owszem (2016), Poniekąd (2016), Onegdaj (2018), Tempus fugit (2020), Albowiem 2021), Bodajże (2021), Niczyje (2023) oraz powieści: Dowód ontologiczny (2017), Made in Roland (2020).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved