HELENA RASZKA
Głosy w przestrzeni
Już włączona
zasłona dźwięku.
Fortepian obojętnie kłapiący klawiszami.
Skrzypce
rozdzierające struny w beznadziejnej walce
z przemocą smyczka.
Orkiestra,
gdzie solo instrumentu
wypływa
z głębokich uwarunkowań współistnienia.
Organy,
w których
przemawiają nieśmiertelne byty,
same w sobie
podniesione
przez siebie do niezliczonej potęgi.
Zasłona
pomiędzy mną,
a tępą codziennością noża nad chlebem.
Nieszczelna,
przepuszczająca myśli tak bardzo
na temat,
że nie mogę ich wyprosić ze świadomości,
muszę
zaprosić siebie do wnętrza ich uzasadnień.
Niech rozsiądą się wraz ze mną
pomiędzy emocjami,
niech je rozsadzą,
rozkruszą.
Niech się raz jeszcze rozkorzenią
w mojej przestrzeni.
Szczecin, 26.03.1990
Mecz
Ona przeszła już samą siebie
i
nieważka
wysyła się na aut oniemiałej wyobraźni.
Widownia milczy,
dzień przesila się na zachód,
tylko bolesne ciało rwie na strzępy
oziębły cień.
Wydaje mi się,
że znam ją od dawna,
ale nigdy dotąd
nie była mi tak bliska i tak obojętna.
Niezmiennie płonie wnętrze
rzuconej
pomiędzy tu i teraz.
Wysącza się lawa
przez gorące szczeliny.
Stygnie skóra
i tylko jeszcze ręce
powtarzają
gest odlotu.
Szczecin, 17.05.1992
Krzyk
Miłosierny Boże,
który jesteś nade mną,
gdy we mnie
chaos i mrok.
Który mi powierzasz
ufne spojrzenie dziecka,
jego ciepły dotyk
pytający,
uwięzione w doniczkach
korzenie roślin,
gdy liście więdną w upale szyb,
drobne przedmioty
darowane przez ludzi i lata,
książki,
kamienie wyjęte z morza
i tego mężczyznę
idącego wciąż do mnie przez balową salę,
ze mną przez życie cierniste,
jego oczy,
dwie gwiazdy przewodnie.
Który mi powierzasz
tak wiele,
że
nie wiem,
co dalej.
Szczecin, 19.06.1994
Szczęście oddechu
Zapalam wszystkie alarmowe światła
na dzikich wieżach mego krajobrazu.
Faluje przypływ niespokojnych godzin
i tęcza tańczy wśród piany odpływu.
Dlaczego strzała rybitwy tak ostro
przebija myśli i gaśnie na czubkach
struchlałych palców rozwartych w porywie
tego akordu przerwanego dreszczem.
Nie jestem rybą, ja jeszcze nie ginę,
nurkuję w szczęście długiego oddechu.
Świt się nie kończy, morze się zaczyna
u mojej stopy, od mego uśmiechu.
Szczecin, 28.02.1995
Amen
Wierzysz? Nie wierzysz? Zamknij te pytania
na twardą kropkę, punkt dojścia do siebie.
Ja nie odpowiem. Będę malowała
głoskami, które tęczują i pachną
całym ogrodem gamy wyobrażeń
po letnim deszczu, gdy upał przeszywa
kod szyfrowany błyskawic i grzmotów
z chmury w jezioro. Potem cisza śpiewa
ponad chmurami i ożywia kwiaty
symfonią woni. Nie pytaj o wiarę.
We mnie jest pewność świętej, nieskończonej
mądrości, która wie najwierniej.
Amen.
Szczecin, 28.02.1995
Helena Raszka (ur. w 1930 r. w Bydgoszczy / zm. 17.05.2016 r. w Szczecinie) — poetka. Zamieszkała w Szczecinie w 1951 roku. Laureatka Nagrody Artystycznej Miasta Szczecina (1996). Uhonorowana medalem „Zasłużony Kulturze – Gloria Artis” (2010). Wydała tomy poezji: Okruchy bursztynu (1959), Inny kraj (1962), Bliżej dna (1965), Portret zdziwiony sobą (1966), Liczba pojedyncza (1970), Liczba mnoga (1982), Biała Muzyka (1994), Na poboczu (2000), Korzeń i skała (2000), Imię własne (2011), Głosy w przestrzeni (2011) oraz wybory: Miłość (1981), Wiersze wybrane (1996).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved