ANDRZEJ BALLO
O prowincji
Prowincja to nie tylko mało atrakcyjne rzędne geograficzne i parametry demograficzne. Dość popularna teza, iż prowincja to stan umysłu, też jest mało trafna — bo cały świat były prowincją. Generalnie z definicjami jest tak jak z kobietami, są zmienne i fanaberyjne. Więc czym jest prowincja? Miniaturką świata właściwego? Światem odwróconym? Atrofią układów odniesienia? Bezpiecznym schronieniem? Banicją? Postawą estetyczną, a raczej aestetyczną? Po trosze wszystkim.
Bywa zabawna, barwna, sielska i groteskowa, o ile nie przekroczy pewnej cezury czasu, obserwacji lub uwagi.
To co we wrzącym świecie ma rozmiar XS, na prowincji ma rozmiar XL. Na prowincji byle pierdoła, byle drobnostka urasta do gigantycznych rozmiarów, małe zdarzenia mają tu rangę igrzysk, byle awans na referenta uchodzi za zawrotną karierę, a dobry rower elektryczny za przepych.
Królują tu zasada Petera i syndrom Wenus z Pipidówka. Najładniejsze kobiety czują się tu jak boginie, choć w wielkim świecie nikt nie zwróciłby uwagi na ich przeciętność. Najładniejsze kobiety żyją tu w przekonaniu, że zasługują na wszystko, z zamkiem i księciem na początek. Biznesmeni i biznesmenki w swoich geszeftach, o wymiarach 3 metry na 3, udają fabrykantów i przemysłowców. Prowincjonalne elity złożone z radnych i nauczycielek brylują częściej na wyprzedażach niż na balach i galach. Samorządowcy z kolei obnoszą się dumnie jak rzymscy patrycjusze i senatorowie, to znaczy obnoszą się przed tymi, którzy nie otrzymali stołków. Na prowincji łatwo być kimś, choćby z racji rodzinnego kumoterstwa i braku zasobów ludzkich, ba, tu nawet trzeba być kimś, bo bycie nikim utrudni życie tobie i całej rodzinie do dwóch pokoleń naprzód. Prowincja w długim terminie deformuje.
Prowincja jest więc pełna paradoksów. W małej społeczności powinno być łatwiej o integrację i współpracę, a jest odwrotnie. Brak układu odniesienia i rzeczonych zasobów ludzkich powoduje, że decydentami zostają tu idioci. Idioci mają tę przypadłość, że, gdy dojdą do władzy, otaczają się jeszcze większymi idiotami — no bo po co otaczać się kimś mądrym — ów zaraz zdemaskuje i wyszydzi.
Głównym zajęciem mieszkańców prowincji jest udawanie, że lubi się innych, choć w wersji „za plecami” jest całkiem inaczej. Trzeba tu być naprawdę silnym, żeby być innym.
Prowincja ma też swoje zalety, czyli zabytki, pozostawione przez tych, którzy byli tu na zesłaniu lub na odpoczynku, i przede wszystkim ogromną zaletą jest okolica.
Prowincja to zazwyczaj nikczemni obywatele i odwrotnie proporcjonalna czyli piękna okolica. I to jest chyba najbardziej trafna (na dziś) definicja.
Bursa miał w dupie małe miasteczka, ja nie mogę… Ze względu na okolicę.
Andrzej Ballo (ur. w 1964 r.) — poeta, prozaik, dramaturg, scenarzysta i autor tekstów piosenek. Mieszka od urodzenia w Lidzbarku Warmińskim. Wiersze, opowiadania i felietony publikował m.in. w: „eleWatorze”, „LaRiviście”, „Last and Found”, „Migotaniach-Przejaśnieniach”, „Pograniczach”. Jako gitarzysta akompaniuje Annie Jurksztowicz, dla której napisał słowa piosenek wydanych na płycie Poza czasem. Muzyka duszy (2014). Wiersze Andrzeja Ballo śpiewa też Monika Lidke na płycie Gdyby każdy z nas (2017). Jego dramat Wszystko przez Judasza (2015) został wyreżyserowany przez Stefana Friedmana i Piotra Szwedesa. Wydał tomy wierszy: Anonse i przepowiednie (2011), Wiersze algebraiczne (2011), Wiersze napisane (2011), Niebawem (2012), Wierszem (2012), Lubię to! (2013), Zapewne (2014), Zaiste (2014), Wiersze kolejne (2015), Ballo Amoroso. Wiersze z miłości (2015), Komukolwiek (2015), Owszem (2016), Poniekąd (2016), Onegdaj (2018), Tempus fugit (2020), Albowiem 2021), Bodajże (2021), Niczyje (2023) oraz powieści: Dowód ontologiczny (2017), Made in Roland (2020).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved