Skip to content

KAROL MALUSZCZAK

Notes pełen słów (i) marzeń

Adrian Gleń opublikował do tej pory pięć książek poetyckich. Przed lekturą najnowszego tomu, którego nazwa zawiera się w pojedynczej literze „i”, dobrze będzie przypomnieć krótko wcześniejsze wydawnictwa poety. Pierwsze dwa tomy z utworami poetyckimi Adriana Glenia to Da (2011) i Re (2014). Obie książki ukazały się w Bibliotece „Toposu”, a ich tytuły zbudowane zostały ze strzępków, kawałków słów, precyzyjniej rzecz ujmując, sylab, mających za zadanie zawieść czytelników i czytelniczki „do czegoś”, co „łaskocze podniebienie, wibrując na końcu języka” — o czym Gleń pisze w komentarzu do zbioru Re. Zarówno w pierwszym, jak i drugim tomie poeta zdradza wyraźną predylekcję do prozy poetyckiej. Należy zauważyć, że debiutancki tom nosi podtytuł Teksty wierszowane, z kolei tytuł trzeciej książki brzmi M [małe prozy] (2021). Czwarta książka Jest (2023) mieści w sobie teksty liryczne, ale znów przenikają się one z krótkimi prozami, zapiskami z przebytej drogi, quasi-reportażami, notatkami z rzeczywistości… Pisze Gleń: „Trzy dni i prawie dwa tysiące kilometrów. Droga, droga, droga. Obrazy i obrazy” (Odpowiedź na piśmie). Dominujące w trzech ostatnich książkach Glenia małe formy literackie posiadają wyraziste cechy strukturalne — są skondensowane, lakoniczne, pojemne semantycznie i atrakcyjne komunikacyjnie. Poeta chętnie korzysta z tego rodzaju zapisu, gdyż umożliwia on „rozważania nad istotą bytu i poznania, czy nad etycznym wymiarem życia ludzkiego i jego teologią, nad procesem wielostronnych relacji międzyludzkich, nad duchową i materialną kondycją człowieka, nad metodami odkrywania prawdy” (D. Plucińska, Poetycka filozofia i aksjologia fragmentu, „Tekstualia” 2005, nr 2, s. 20). Zdecydowana większość tych elementów pojawia się w tomie i. Autor rozmyśla i spisuje swoje przemyślenia, chodzi (i obchodzi się) ostrożnie ze słowami: „Szedłem ze słowami, a może to słowa mnie wiodły, może każdy dobry krok był dzięki nim właśnie?” (szedłem ze słowami). Wypełnia piszącego język, w którym — jak czytaliśmy przed laty w jednym z liryków — „jest wszystko” „i niczego w nim nie ma” (jest, ma). W jednym z zapisków natrafiamy na następującą deklarację: „Chcę iść dalej, z tym notesem lub bez, bo czuję, jak wyzwalam się ze wszystkiego, że jestem już tylko skupioną myślą, która wieje kędy chce, duchem miłości, dla życia, dla życia”. Przemierzając zachodnią część Ukrainy rozlicza się z przeszłością, do określonych miejsc w przestrzeni prowadzi go „słowo”, „nazwa”, z której, jak wyznaje w utworze Tarszów/Tersziw: „bije jakaś część […] prapoczątku, przynajmniej tego, który możemy jeszcze odtworzyć, którego mamy świadomość”. Poeta-podróżnik obserwuje „obrazy próbujące schwycić niedoścignioną przecież rzeczywistość” (dama pikowa), dociera do miejsc „swoimi krokami”, by „wszystko zapisać” (Tarszów/Tersziw), jednak czasem bywa tak, że brakuje napędu, jakim dla Glenia jest wyobraźnia. To ona kreuje jego drogi, świat — (i) przede wszystkim bycie-w-świecie. Topos drogi, uliczek, zdeptanych przez autora alejek, zapomnianych miast oraz miejsc znaczy strukturę mieszczącego się w spójniku „i” tomu. Ów spójnik odsyła nas — jak zauważa trafnie w krótkiej recenzji zamieszczonej na czwartej stronie okładki Bartosz Małczyński — „do znaczeń kojarzących się z łączliwością i scalaniem odmiennych rzeczywistości, zjawisk, doświadczeń, słów, osób”, jednak dla samego poety samogłoska „i” jest niczym mały odwrócony wykrzyknik: „nie nawołuje nikogo, nie odnosi się, lecz przeciwnie, przynosi, a może nawet wnosi do środka — niewielką zazwyczaj, jak kropka wieńcząca i, która przypomina główkę ciekawskiego dziecka — porcję ściszonej sugestii” (prolog o i).

Poeta, co rusz sięga po notes i długopis, pisze, więc jest, a słowo służy mu do zaprezentowania prywatnego miejsca i nie-miejsca, w nim „panuje radość przezwyciężająca tęsknotę, panaceum lepsze od wszystkich religii razem wziętych” (jak najbardziej u siebie). W poetyckim świecie Glenia bardzo ważną rolę odgrywa czułość. Obdarzony nią autor potrafi jednocześnie być-przy-tekście, ale może nawet, przede wszystkim, być-przy-innym. Wiele utworów z tej książki świadczy o delikatności i czułości piszącego, jednak pełnię dyskursu miłosnego, jak również poetyckiego, zawiera w sobie krótka proza kropelka i kropka:

„Gdzie indziej, jak nie tutaj, najlepiej rzucić na wiatr nienapisane wiersze, niczym plany i projekta? Siedzę w kucki na Boca da Inferno z zamkniętymi oczami i otwartym notesem
(teraz czuję, że robisz mi zdjęcie), i słyszę odgłosy dziecięcych szczebiotów, które usiłują
przebić się przez ryk fal pod klifami, nieokiełznanych, zupełnie niepiśmiennych, pismu się
wymykających. Nie otwieram oczu, choć są otwarte, powstaje poemat we mnie, z którego coś wysącza się na ten papier, jakiś ślad jak strużka słonej wody z oceanu.
Jak to pisałem, wiesz tylko Ty.
Co napisałem? Kropelkę i kropkę”.

W cyklu błyski z Lizbony bardzo mocno wybrzmiewa ostatnia fraza — potraktować ją można: „Język jest niczym, wyobraźnia jest wszystkim. Lecz z języka można ulepić wyobraźnię […]”.

Gaston Bachelard pisał, że „człowiek jest bytem wyobrażającym”, a „anima żyje w każdym normalnym ludzkim bycie”. Poetę prowadzi marzenie, jest w stanie wyzwolić go z obaw i lęku. Kapitalnie wybrzmiewa to w ostatniej prozie zatytułowanej epilog. Poeta pisze o okruchach myśli, pozostałych „po lęku, który okazał się lekiem”, doświadczył „czasu, trudnego do określenia, jeszcze trudniejszego do nazwania”. Fenomenami wyzwalającymi są dlań konkretne słowa oraz wspomnienia. Gleń wprowadza przy tym subtelną dwuznaczność, pisze bowiem o słowiku — „małym, szarym, śpiewaku”, a także — pełnym słów i znaczeń — słowniku. Przypomnienie zwiastujące nową nadzieję i jasność w życiu nierozstającego się z pisaniem i marzeniem autora „prześwietliło kosmiczną czerń, w której ugrzązł, otwierając tylko to jedno: głęboką wdzięczność za bycie włączonym w niewidzialne prądy, które ponownie wiodły go na brzeg, ten sam i nie ten sam zarazem”.

[Adrian Gleń, i, Wydawnictwo Forma, Szczecin, Bezrzecze 2024]

Karol Maluszczak (ur. w 1991 r. w Opolu) — krytyk literacki, doktor nauk humanistycznych, literaturoznawca. Mieszka i pracuje w Opolu. Teksty krytyczno-literackie i naukowe publikował m.in. w: „Kwartalniku Artystycznym”, „Odrze”, „Pracach Literaturoznawczych”, „Studia et Documenta Slavica”, „Toposie”, „Twórczości” oraz tomach zbiorczych.

Agnieszka Rykowska: Wiersz dla koła gospodyń wiejskich, Wywiad, Kręgosłup gdzieś sobie poszedł, Pantofelek

Maciej Froński: Litomyśl, Hradec Kralowe, Kuks, Liberec, Uście nad Łabą

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści