Skip to content

ZYGMUNT FICEK

Wiesławie Drogi

Dziś do Ciebie już się nie dodzwoniłem. Ty
także się nie odzywasz, widać guz zatrzymał
Twoje słowa, w których tak dobrze się miało
piękno polskiej mowy o pięknie.

Chciałbym Ci pomóc, ale tu jest potrzebna
wiara w cuda, a moja wiara jest taka malutka.
Gdybym miał wiarę jak się należy,
poprosiłbym i Ty zaraz potem mógłbyś się
do mnie odezwać. Jesienią spotkalibyśmy się
w Krynicy, gdzie z myśli by nam nie schodził
Boguś, który, jak to Boguś, miałby dużo
do opowiedzenia. Tym razem o Bożej Krynicy,
do której ze względu na stan zdrowia wybrał się
jakoś tak, będzie samiutkim
początkiem lipca jeszcze zeszłego roku.

A może by jego poprosić. On musi teraz tam znać
kogo trzeba.

To może by on jakoś załatwił, byśmy
mogli jeszcze tej jesieni się spotkać w Krynicy.

Boguś — prof. Bogusław Żurakowski, zmarł: 1. lipca 2020
Wiesław — Wiesław Kulikowski, zmarł: 1. sierpnia 2021

 

i coraz

lilie tracą oddech
i coraz mniej dnia
dzieje się wśród

owoców ogrodu

 

Zanim

Zanim nadejdą zimna, zwykłe gołębie,
które nie odlatują, sadowią się na dachach
i balkonach osiedla. Wyskubują sobie
letnie piórka i puszczają je w dół, a one
wolno, wolniutko opadają, jakby to był
anielski puch

i jakby był już śnieg.

 

Szukaliśmy i szukaliśmy

Szukaliśmy i szukaliśmy naszej radości, ale nie
było jej ani na wargach naszych uśmiechów, ani
w głębi naszych ciał, które zbierały się, gdyż
odczuwały dziwne pokrewieństwo z niepokojem
ptaków, które trwały w odlocie, choć przylot ich
jeszcze w pełni nie nastał.

Dla nas w nas nie było
radości, ale przecież musiała ona być w zakolach
płatków róż, w słońcu rozpromienionym do tego
stopnia, że aż zbierało się na płacz, ale ani
pogodnym obłokom wylewne łzy ich bliźnich
bliźniaczych chmur, ani zakryta nimi radość słońca
nie pomagały, kiedy odzywała się nieśmiertelna
w swojej śmiertelności znikomość ciała, które
stawiało kroki, otwierało oczy i te otwarte oczy
były na oścież zdumione, i powoli zdumienie,
mrugnięcie po mrugnięciu, z natężającym się bólem
w całej okolicy zastępowało radość, która była taka,
jakby jej nigdy nie było, która jak burza przeszła
bokiem, poleciała za głosami ptaków, które już
oddychały odlotem, gdyż wszystko
zbierało się — dokądś i gdzieś, i radości
nie było, a
był początek lata, więc wszystko kwitło, zatem
i przekwitało.

I wiatr, słoneczny wiatr, ziemię omiatał.
Ziemię oplatał.

I deszcz, słoneczny deszcz,
osuszał i czoła, i oczy, kiedy nie było radości.

I twoje rzęsy błyszczały, i twoje piersi przyjmowały
dotyk, kiedy nie było radości, i twe policzki rosił
deszcz i krople — jedna za drugą osiadały — i zaraz
były osiadłe na wargach,
gdzie bolesne zdziwienie miało swój kształt.

I były oczy, i policzki pełne deszczu,
i pełne zdumienia, kiedy nie było radości. Kiedy.

Kiedy w zaułkach ogrodu gdzieś w szastaniu zieleni,
w głosach kwiatów, u samych zaczątków tego, co
musi nadejść, gdzieś
przecież musiała być radość, a myśmy nie widzieli,
nie dotykali ani nie dotknęli, nie usłyszeli.

Ogród był dawno i radość w ogrodzie w zakolach
płatków, głosach ulotnych, we wszystkim, co było,
musiała być dawno.

Dawno, do dzisiaj na pewno musi tam być, bo
przecież zdumienie, a tak naprawdę — cierpienie,
które ją zwiastuje — od dawna

do dzisiaj tu jest.

 

W każdej nocy

W głębi każdej nocy gdzieś głęboko schowany
jest dzień. On trwa, kiedy ciemna noc jest. Że
tak jest, od dziecka wiedzą wszyscy, jednakże
tak naprawdę nie każdy to wie.

Świta. Na dnie każdej nocy jest świt.

Zygmunt Ficek (ur. w 1952 r. w Białce k. Makowa Podhalańskiego) — poeta, fotograf, nauczyciel. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Mieszka w Krakowie. Za osiągnięcia twórcze otrzymał Nagrodę Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego (2023). Wiersze publikował m.in. w: „Akcencie”, „Bibliotece Kraków”, „Czasie Literatury”, „Dzienniku Polskim”, „Frazie”, „Halach i Dziedzinach”, „Nowym Napisie”, „Płaju” i „Toposie”. Wydał tomy poetyckie: Łagodność ostrych szczytów (1998), Prawdziwa baśń o Mroziliszku (2002), Uroczystość czerpania chłodu (2008), Wołanie doliny (2011), Litania do Archanioła Michała (2012), Rękopis (2014), Pod okapem burzy (2017), Dzień po długiej drodze (2019), Kiełkujące ziarno piasku (2020), Na przedprożach baśni (2020), Noc, która nie śpi (2021), Dusza ogrodu (2022), W świetle wieczoru (2023), a także albumy fotograficzne — zbiorowe: Polskie Parki Narodowe (1994), Polska Fotografia Krajoznawcza (2000), Mistrzowie Polskiego Pejzażu (2001) oraz indywidualne: Babia Góra (1995), Tatry (2000), Tatry Wysokie (2002).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści