MUSA ÇAXARXAN CZACHOROWSKI
*
Po latach znowu stanąłem przed tą samą rzeką.
Płynęła jak niegdyś, pospiesznie i hałaśliwie,
niezmienna w swym przeznaczeniu,
pragnąca tylko płynąć i płynąć.
Wciąż była rzeką, jedynie rzeką,
a kamienie nadal leżały na jej płytkim dnie.
Woda obmywała je, ścierała na proch,
one jednak odrastały, zalegały w rzece,
pozostając bezustannie kamieniami,
wyłącznie kamieniami. Niczym innym.
Na brzegach ciągle rosły drzewa, szumiały,
rozrastały się, usychały, ale zawsze były drzewami.
Tylko drzewami, nie rzeką, nie kamieniem,
nie ptakiem, chociażby siedział na ich gałęzi.
Rzeka pozostała sobą,
podobnie pozostały sobą kamień, ptak i drzewo.
Tylko człowiek, który może być wszystkim:
jeśli zechce, to nawet rzeką,
drzewem, kamieniem albo ptakiem,
zmienił się nie do poznania, stał
nie wiadomo kim.
*
Jakaś kobieta zwariowała na przystanku.
Położyła się na ławce
i postękiwała głucho „Bo-że”, „Bo-że”,
potrząsając przy tym rękoma i nogami.
Może o czymś wiedziała, coś ją przeraziło,
i mogła teraz jedynie tak leżeć i jęczeć.
Przypominała wielkie, nastroszone ptaszysko
z wyłamanymi skrzydłami,
skrzeczące boleśnie „Kra-aa”, „Kra-aa”,
albo dziwną nakręcaną kukłę,
powtarzającą bezmyślnie „A-guu”, „A-guu”.
Zaciekawieni ludzie stali półkolem,
przypatrując się temu z wyraźną sympatią.
Dwie dziewczyny podtrzymywały jej głowę,
ktoś przytupywał do rytmu.
Rozglądałem się ukradkiem,
czy Bóg nie wychynie zza krzaka,
by nas, nieszczęsnych, porazić błyskawicą.
Nic się nie stało, poszedłem więc dalej,
potrząsając rękoma, mamrocząc pod nosem.
Potrząsając rękoma, mamrocząc pod nosem…
Miejsce
Zabierz mnie stąd,
zdawał się mówić mój ojciec,
nieprzytomnie zaciskający palce
na zimnych rurkach kroplówek,
wbitych w nabrzmiałe i sine,
prawie stuletnie żyły.
Jego oczy
poruszały się bezustannie
pod sczerniałymi powiekami,
jakby szukały wyjścia
z tego znużonego ciała,
z uwłaczającej mu bezsilności.
Może kogoś wypatrywały,
na przykład Boga,
którego tyle razy wspominał,
to wierząc w spotkanie z nim,
to obawiając się nicości.
Gotów był zaufać.
Jest, czy go nie ma,
dopytywał się niegdyś,
spragniony zapewnienia.
Jest, odpowiadałem,
sam się przekonasz, że jest.
Poczujesz od razu.
Zabierz mnie stąd,
zdawał się mówić mój ojciec,
zabierz mnie, synu.
Mogę cię zabrać, tato,
jedynie do serca, do pamięci,
gdzie na zawsze jesteś.
Rozmawiamy teraz
częściej niż kiedykolwiek,
jeśli to jakaś pociecha.
Wstaw się, proszę, za mną
i znajdź mi
miejsce między wami.
*
Jestem twój moje miasto
tyle razy na twoich zakurzonych trawnikach
przelewałem moją krew i mocz
kochałem się w czułych objęciach parkowych ławek
biłem się i płakałem w cieniu znajomych ulic
i umierałem w obojętne popołudnia
miasto cały byłem twój
wydeptałem wyjścia wszystkich twoich dworców
wygładziłem popękaną skórę tak wielu bruków
które przygarniały mnie litościwie o każdej porze
znam na pamięć każdą pętlę skrzyżowania
i wciąż czuję ich rozdygotany oddech
cały byłem twój miasto
w tobie zapisywałem me nieudolne miłości
i żałosne rozstania z marzeniami
twym milczeniem usiłowałem usprawiedliwiać moje podłości
i beznadziejny poranny strach
w ciebie wykrzykiwałem wątłe uniesienia
twój byłem cały miasto
nauczyłem się od ciebie wszelkich odmian samotności
ileż razy stałem w twym rojnym centrum
i nie miałem nawet do kogo się odezwać
nikt nie chciał podzielić się ze mną choćby słowem
nikt nie widział
kocham cię miasto
proszę nie morduj mnie dłużej
pozwól mi odejść
*
Patrzysz w okno,
na zmrok, na deszcz, na chłód,
a ten chłód ogarnia cię, otula,
mroczniejesz,
coraz bardziej i bardziej.
Ocalmy się,
uciekajmy, szepczesz,
a ja ci wówczas odpowiadam:
deszcz obmyje nasze dłonie, twarze
i ponad kwiaty hyzopu staniemy się bielsi.
Czyści.
I rozjaśni się mrok,
zabłyśniemy w porannym słońcu
niczym gorejący krzak,
niczym rajskie ptaki.
Rozłożymy szeroko ręce
i polecimy prosto w twoje oczy,
na spotkanie Wszechmogącego.
Musa Çaxarxan Czachorowski (ur. w 1953 r.) — dziennikarz, poeta, prozaik, tłumacz, wydawca. Redaktor naczelny kwartalnika „Przegląd Tatarski”, redaktor prowadzący „Rocznika Tatarów Polskich”. Rzecznik prasowy Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP, przedstawiciel MZR w RP na Dolny Śląsk. Autor kilkunastu zbiorów poetyckich, tłumaczeń bajek tatarskich oraz licznych publikacji związanych z tematyką tatarską i muzułmańską, w tym przekładu Koranu (2018, 2020, 2021). Wiersze oraz opowiadania publikował m.in. w czasopismach: „Akcent”, „AlTaBaş” (Niemcy), „Autograf”, „Format Literacki”, „Idel” (Tatarstan), „Kazan Utları” (Tatarstan), „Kultura”, „Lietuvos totoriai” (Litwa), „Magyar Napló” (Węgry), „Mädäni Jomğa” (Tatarstan), „Odra”, „Poezja”, „Prowincja”, „Tatar Dünyası” (Tatarstan) i „Vár Ucca Műhely” (Węgry).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2025 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2025 e-eleWator
all rights reserved