Skip to content

MARIUSZ SAMBOR

na wyspie Sulawesi

i znowu te nieszczęścia to przecież sobota i kotlety już biją
tyle że nie wiercą jak w piątek cały dzień albo ścianki burzą
gdy prezydent Liberii przeprasza ofiary dwóch wojen domowych
burzy jednak nie będzie / niż się z wyżem dogadał / ledwie pada
jak widać czasem da się dogadać choć nie zawsze / jak my / na wyspie Sulawesi
w Indonezji ośmiometrowy pyton połknął człowieka / nie pierwszy raz
zresztą z butami i w ubraniu znaleźli go / motorower pozostał / w Indonezji
pyton strasznie rozdęty / tu już słońce zza chmur a ja biegnę
w deszczu i spływa mi po twarzy wprost do ust coś słonego
może z nosa?

 

człowiek nie maszyna

przykleiłem ojca do ściany
tak plecami do ściany i nie miały na to wpływu
jego poglądy polityczne ani wybór obecnego prezydenta
przykleiłem ojca taśmą dwustronną piankową
z tych grubszych żeby miękko miał w plecki
z pilśni
na której namalowano go w mundurze oficera marynarki wojennej
z tych mocniejszych żeby już mi nie spadał gdy jest niespokojny
tym bardziej na model samolotu myśliwskiego z drugiej wojny
żeby już nie spadał kiedy jest duży przeciąg
no i najzwyczajniej nie straszył obecnych
może chciał coś powiedzieć po ostatnich wyborach
albo po spotkaniu na Alasce a może tak zwyczajnie do mnie
                     synu — na Alasce? trzym się tam jakoś człowiek nie maszyna!
                     dziękuję za piankę
                     czyżbyś nie miał sumienia wieszać mnie na gwoździu?

 

urodziny ojca

i byłoby jeszcze fajniej gdyby nie głośno grane Comment ça va
człowiek chciałby w spokoju niemieckie otworzyć zimne jeszcze
a tu zaraz ABBĘ puszczają za oknem ale nie abba pater księża po sąsiedzku
nawet nie kremówki szwedzkie piosenkarki / milionerki
jedna księżną została / tyle pani powiem
człowiek chciałby w spokoju niemieckie no przecież nie szwedzkie
zimne / niedziela / urodziny ojca / awionetka po lądowaniu zaległa na dachu
czerwone światełko twardego dysku mruga / tyle pani powiem
mruga porozumiewawczo w rytm comme ci comme ça

 

strach

trzy młode konie na drodze Końskowola — Sielce
choć ich właściciel mieszka w Puławach
                     w Puławach?
pytasz / tak w Puławach a ja martwię się
nieszukającymi koni policjantami / ACAB / a padającym
deszczem mam przecież pojechać rowerem i nagle mój strach
ten codzienny niedeszczowy raczej o egzystencję
każe mi pomyśleć o młodych koniach

 

nic nikomu

nic nikomu / małe zaangażowanie w pracę / uczucie stresu
to częste samopoczucie polskich pracowników

mało kto tu odczuwa satysfakcję z życia / tak mówią badania
ale Finowie / dobrostan odczuwa większość / no i ci Duńczycy

co sprawiło że Polska jest na siódmym miejscu raportu Instytutu Gallupa
od końca jednak przed Cypryjczykami z północnej części wyspy

nic nikomu / budzę się w słoneczny poranek

Mariusz Sambor (ur. w 1965 r.) — poeta i prozaik. Mieszka w Krakowie. Publikował w czasopismach literackich oraz w antologiach: Strefa wolna. Wiersze przeciwko nienawiści i homofobii (2019), Wiersze i opowiadania doraźne 2020 (2020), Wiosnę odwołano. Antologia dzienników pandemicznych (2020), Kosmonauci Nośnych Haseł (2022) i Rzeka / Taniec (2025). Wydał powieść poetycką Cztery Filary (2021), powieść I wszyscy go opuścili… (2021), zbiór krótkich form prozatorsko-poetyckich Nieoczekiwane przestoje w chmurach (2022) oraz epistemologiczny komediodramat Pani Kołodziej (2023).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści