MARIAN LECH BEDNAREK
Z Weroniką w lesie
Weronice
i przyszedł taki czas
że z moją Muzą poszedłem w las
gdzie nikogo nie było tylko my sami
a ona mówi patrz
jagodami
poziomkami
jeżynami
ptakami
grzybami
i liśćmi na mnie
a będę cię miłować że lotem myśli
utkasz dla mnie przepiękny wiersz
tak Weroniko powiedziałem
uszczęśliwiony i ze wszystkich słów
utkałem tęczę nad jej śliczną głową
żeby kolory śpiewały o mojej dla niej miłości
a ona mówi
a jagódki
a jagódki
a jagódki ty dobrze pokochałeś?
zdębiałem aż jagódki wpadły mi w oczy
i nic nie widziałem
a Muza schowała się za drzewo
i mówi jak mnie znajdziesz to ci dam
siebie i natchnienie na usta
a ja z jagodami w oczach czułem
tylko pod rękami suchą korę drzew
i ciepły oddech Weroniki
niewidzialnej
która w końcu przytuliła mnie
poziomkami
2.11.2025
Czekanie na telefon od Muzy
Moja Muza ma zadzwonić do mnie,
ale jeszcze cisza
rośnie jak burza.
Wszystkie literki zamieniają się w wybuchy
kwiatów targanych przez wiatr,
wykoślawione literki budują całe ogrody.
K na Z, P na S pokręconym z niecierpliwości,
że aż J traci dobry profil,
a R rozdarte z rozpaczy, bo Muza
jeszcze nie dzwoni, więc i A wykoślawiło się
jak przewrócona drabina.
Lepią mi się w głowie wszystkie łzy
jak kupa smutków całego Ł.
Nie wiem, co robić z tymi literkami czasu,
bo Muza kochana ciągle nie dzwoni.
Cisza i zeszyt w kratkę każą mi tańczyć
literkami, by wzbudzić w sobie nadzieję,
że zadzwoni wreszcie delikatność Weroniki.
Więc jestem, bo tak ktoś chce.
Skrzydła anioła czuję siódmym zmysłem,
na szafce nocnej Matka Boża leży
i modli się ze mną, żeby Weronika zadzwoniła,
i trzyma w rękach dzieciątko z gipsu,
cała niebieska.Ale ja nie jestem z gipsu,
więc mam przechlapane.
Połknąłem wszystkie kolory z pragnienia,
by Muza zadzwoniła.
Nie wiem, ile wytrzymam tego czekania,
które ma bezwzględne C na początku słowa.
Pewnie będę się zapuszczał w słówka, aż padnę
w ciemności podziękowania za miłość
do Weroniki,
bo wszyscy żyjemy w ciemnościach,
ale dotknięcie czyjejś dłoni
daje naszemu życiu
sens,
Muzo moja kochana,
zadzwoń wreszcie do mnie,
bo spadam.
6.11.2025
Portret mojej Muzy
namalowałem piękność mojej Muzy
i oszalałem, nie wiem co z pędzlami zrobić
i farbami
w długopisie próbuję to wszystko pomieścić
w poniedziałkowe przedpołudnie
wszystkie delikatne oczy Weroniki
ciepło na mnie patrzą
fruwają jej dłonie ze skrzydłami anielskimi
po niebie
a jej wzrok przytulający mnie
podsuwa mi co dalej robić
z dzisiejszym dniem
udoskonaliłem wczorajsze szczegóły
i teraz wszystko gra pełną harmonią
kolorów przestrzeni i formy
i żeby nie zwariować piszę ten wiersz
bo takiej delikatności nigdy jeszcze
nie spotkałem na moich obrazach
Weronika całkiem podobna do swojej mamy
która niedawno zmarła
a jakby dalej żyła w swojej Weronice
ach Weroniko malarstwo jest łódką
dla mnie w której razem płyniemy
do naszych kochanych uścisków
dzisiaj ten obraz zakończę albo
jutro postawię ostatnią plamkę światła
z miłości do ciebie
Muzo moja kochana
10.11.2025
Dalsze malowanie portretu Muzy
piękno mojej Muzy codziennie rośnie
dzisiaj męczyłem się z jej lewą dziurką
nosa aż w końcu pomogła mi i wypiękniała
ale codziennie chodzę rano na spacer
i już któryś raz wyskoczył do mnie z krzaków sąsiada
złoty kundelek i zaczął mnie całować całego i się przytulać
a ja go wziąłem na ręce i niosłem jak zwykle przez wieś
kiedy zacałował mnie od stóp do głów pomyślałem
że jest on wysłannikiem miłości mojej Muzy
musiałem w końcu zostawić mojego przyjaciela
i zajść do domu by po śniadaniu zająć się malowaniem
kochanej Weroniki, przy muzyce French Love Songs —
Romantic Music From Paris, to Touch Your rozklejam się
z czułością przy każdym ruchu pędzla
delikatność Muzy w tej piosence porywa mnie
aż nie chce mi się słuchać co wszyscy dziś mówią w TV
o niepodległości bom ja cały podległy jestem pięknu
Muzo moja kochana wysyłaj dalej wysłannika miłości
złotego pieska mojego przyjaciela żeby dalej mnie całował
na drodze i francuska muzyka przytulania grała przy każdej
mojej kresce
11.11.2025
Zakończenie portretu mojej Muzy
ten wiersz musi powstać bo skończyłem już
portret mojej Muzy
rozpromienionej na wszystkie strony świata
lecz nie chcę by skończyła się moja dusza
mojego przyjaciela kundelka złotego
nie spotkałem dzisiaj na spacerze
bo albo Muza tego wysłannika miłości nie wysłała
do mnie albo uciekł jej w jakieś złośliwe krzaki
bym nie poczuł jej delikatnego dotyku
albo też zasnęła po pracy
i jej agent miłości obserwuje mnie teraz
czy faktycznie świecą mi pod oczami
moje smuteczki
ale ja muszę zacząć malować nowy obraz
by nie zwariować bez kontaktu z moją kochaną Weroniką
włączę sobie Que vendra ZAZ (co nadejdzie?)
albo te francuskie piosenki przy których malowałem
moją Muzę
w każdym razie czuję wielką pustkę
po skończeniu portretu
i pragnę przytulenia mojej kochanej Weroniki
12.11.2025
Marian Lech Bednarek (ur. w 1956 r. w Zgierzu) — poeta, prozaik, malarz, twórca teatru. Mieszka w Czernicy koło Rybnika. W roku 1992 założył w Rybniku teatr plastyczny „Paparapa”, a potem Teatr Mariana Bednarka, który działał przy Domu Kultury w Rybniku-Boguszowicach do 2020 roku. W latach 1997-2005 redaktor naczelny pisma artystycznego „Plama”. Założyciel i lider Przewoźnego Klubu Literackiego w Rybniku, członek Wolnej Inicjatywy Artystycznej „Wytrych”. Publikował m.in. w: „Czasie Kultury”, „Frazie”, „Miesięczniku Literackim”, „Nowej Okolicy Poetów”, „Ricie Baum”, „Toposie”, „Twórczości”, „Wyspie”. Autor tomów poetyckich: Kawałek życiorysu (1991), Notatki z prowincji (1998), Granice-Graniczki (2004), Kim jestem? (2007), Obrazowiersze (2008), Rozmowa z ptakiem (2014), Widowisko (2018), Zapiski (2016), Prowincja (2021) oraz zbioru próz Sianoskręt (2012).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved