GRZEGORZ SKOCZYLAS
Koniczynka cd
rzeczy prostych nie ma sensu naginać
dla zasady
lubię wodę to mój żywioł
szczególnie upodobałam sobie małe źródełko nieopodal wioski
tam często przychodzą młodzieńcy
którzy lubią podglądać moje ciało
naga gorąca dla takiego młokosa
jest to bardzo ekscytujące zdarzenie
czasami brałam takiego jegomościa i szłam z nim w krzaki
aby zaczerpnął świeżego oddechu
jeden z nich zakochał się we mnie
mówiłam mu że chodzi tylko o doznania cielesne
często nachodził mnie nie dawał za wygraną aż do czasu
gdy przeturlałam się z jego ojcem na sianie
wracając do Hieronima bo tak miał na imię ten szesnastoletni podlotek wystarczył kawałek nogi
a już wywalał z siebie całe paliwo
musiałam go potem pompować
żeby można było coś konkretnego zdziałać we dwójkę
zresztą po co mi taki słaby korzeń
jak dookoła pełno silnych dębów
Koniczynka cd 2
szyby izolują ciepło przed chłodem
pamięć płaci wszystkie rachunki
wietrzny grudzień pozostawił mnie samej sobie
wiem że nastał czas wstrzemięźliwości
sezon zimowy nazywam okresem uspokojenia
bynajmniej nie z powodu wygaszania moich pragnień
mam taką zasadę nigdy nie przyjmuję kochanka w domu
mieszkam na skraju lasu w miejscu nazywanym aleją modrzewi
te postawne drzewa otaczają całą okolicę
w pobliżu jest łąka i strumyk często widzę jakąś zbłąkaną sarnę przemykającą się między drzewami
to jest mój azyl miejsce przemyśleń
zbudował go mój pierwszy mężczyzna Tomasz drwal z powołania
lubił rąbać nie tylko drzewo
jedyny facet przy którym czułam się bezpiecznie przygarnął mnie gdy uciekłam z domu w wieku piętnastu lat
Tomasz był silny a jednocześnie delikatny
różnił się od tych wszystkich śliniących się
z podniecenia baranów których miałam okazję poznać później
nie zdążył jednak nacieszyć się za długo ze swojego dzieła
rak zabrał go pół roku po ukończeniu naszego gniazdka
dzisiaj mija druga rocznica jego śmierci
przed odejściem powiedział abym nigdy się nie zatrzymywała co też uczyniłam
chwytam każdy powiew wiatru
stabilizację wrzuciłam do wielkiego worka
z napisem kredyt na życie
Koniczynka cd 3
cisza jest miejscem niewypowiedzianej nadziei
sen przebiera fabułę przez palce
przed świętami przechadzam się po parku
mam ulubioną ławkę gdzie śrubokrętem
wyrzeźbiłam swoje inicjały
wysłużona popękana pamiętam że w tamtym roku ktoś przemalował ją na kolor matowy
przychodzę tu jako obserwator osoba podpatrująca nieznajome twarze drzewa pobliskie samochody
ta sama godzina dzień i mężczyzna z partnerką naprzeciwko
ona siwa kobieta w średnim wieku zgarbiona wygląda na parę lat więcej od faktycznego stanu on z haczykowatym nosem zarostem i przebiegłymi oczkami siedzą nie odzywając się do siebie słowem widać że nie darzą się przesadną sympatią a jednak co roku siedzą razem na tej ławce jakby to było ich jedyne wspólne przyzwyczajenie jakby nie było już nic w tym pieprzonym życiu co mogłoby ich jeszcze jakoś połączyć
naciągam kaptur głębiej na głowę
pamiętam te twarze cuchnący oddech pijaka i kobietę która broniła jego awanturnicze usposobienie
odczekuję pięć minut które wydają się wiecznością i odchodzę
jak przed laty
Koniczynka cd 4
nieśmiałość może być urocza
odwaga każdy krok wydłuża o mile
zbliża się koniec roku czas podsumowań
jak co roku patrzę na gwiazdy i czekam
fajerwerki już niedługo rozpocznę z kolejnym kochankiem
w tłumie wybrać ochotnika na noc wrażeń nie jest wcale trudno
oczy to coś co mnie najbardziej kręci lubię wpatrywać się w ich głębię mężczyzna nie musi być przystojny ważne aby zobaczyć ten błysk po którym ugną się kolana a ręce same będą lgnęły do torsu
jestem nieprzewidywalna zaspokajam potrzeby jak drapieżnik
ofiar nie zjadam może podgryzę troszkę aby i inne panie miały z samca pożytek
a oczy czasami dzikie innym razem krystaliczne jak woda
przypominają mi gwiazdy jest ich tak wiele szukam coraz to nowych tworząc własną konstelację
zima to pora sroga więc i jakiś chłop musi dogrzać moje wyziębione ciało jestem księżycem który lubi otaczać się grupą adoratorów na tym ziemskim niebie więc zbieram kolekcjonuję może przyjdzie niedługo czas na ciebie
Koniczynka cd 5
podniósł dłoń a palce
wynikały ze strachu
Brain był dwudziestoletnim programistą komputerowym
właśnie kończył kolejne zlecenie dla jednej z firm z którymi współpracuje od dłuższego czasu kilkanaście godzin na dobę przed laptopem zapisywanie i korekta zmiana współrzędnych stały dochód i apatia do otoczenia przypadkowo przepisując jeden z tych pieprzonych wzorów do uatrakcyjnienia witryny klienta wcisnął coś na klawiaturze i trafił do koniczynki strony poświęconej relacjom towarzyskim
właśnie zaparzałam małą czarną gdy w komputerze odezwał się dźwięk na mojej stronie znalazł się kolejny śmiałek kawa poczeka Brain obcokrajowiec szczupły i wysoki w okularach chwila rozmowy i nagle przeszła chęć poznania tego naukowca ciekawe co razem skonstruujemy
Grzegorz Skoczylas (ur. w 1985 r.) — aktywny uczestnik działań literackich w Świdnicy, współorganizator cyklicznej imprezy „Spotkania z poezją”. Brał udział w licznych happeningach i instalacjach, między innymi: Dlaczego [instalacja w ramach VIII Ogólnopolskiej Biesiady Literackiej w Świdnicy] oraz Budka Nietelefoniczna. Prowadzi warsztaty poetyckie na Facebooku: „Kształty słów – zajrzyj tu, napisz coś”. Publikował m.in. w: „2Miesięczniku”, „Helikopterze”, „Pomostach”, „Pro_arte”. Wydał tom Partia szachów (2018).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved