ELŻBIETA OLAK
Poeta
Tu mieszka poeta, ma rośliny w oknach
i ciepłe światło małej lampki przed świtem w pokoju.
Okna wielkie, otwarte. Przychodzą gwiazdy,
przychodzi światło.
Siedzi z psem i kotem, w bałaganie,
między literami i myślami.
Nie panuje nad chaosem, nad entropią,
za to włada kolorami liści lipy.
Steruje porami roku. Brudne kubki
zmywa tylko czasem. Tańczy bez muzyki
w takt swojej wyobraźni, patrząc swoim zwierzętom
wprost w oczy, wprost w serca.
Pokój pulsuje blaskiem. Widać z ulicy
tę jasną, bezpieczną przestrzeń.
Poeta zwija się w kłębek i leży na podłodze
szczęśliwy, wyznaczając środek świata.
Psia noga
Dobry poranek: psia noga, kocia twarz
i wiersz Tomka Różyckiego w zaczytanym zbiorze.
Jeszcze gwiazda za oknem, wieczorna, poranna,
nie wiem, bo jednakowo ciemno. Obiecano nam,
że się rozjaśni, rozbieli, wytłumaczy się noc
z tamtych snów, słów, zaniedbań, porywów.
Na razie czekam. Podobno za dużo mnie we mnie.
Muszę złagodnieć, trochę zdziadzieć, trochę sczeznąć,
żeby zasłużyć na coś jeszcze, wyjaśnienia, dotknięcia.
Ale to ciągle dobry poranek, z ich bezinteresownym
ciepłem, darmowym biciem serc i przystanią z futer.
Ze słowami poety, które czasem otulają,
ale najczęściej wrzynają się w mózg jak ostra brzytwa.
No i dobrze. Właśnie o to chodzi, by być wciąż żywym,
podatnym na zranienie, czującym, nieboskim.
Być psem
Być psem, porastać sierścią
Gęstą, dającą ciepło i schronienie.
Po której deszcz spływa i błoto bez śladu.
Mieć spokojne ciężkie łapy, kłaść się
Z westchnieniem blisko legowisk ludzi.
Zostać psem, pić śmiało wodę z kałuż,
Codziennie czekać i wierzyć, że drzwi się otworzą
I stanie w nich ukochany, wtedy pędzić
Do niego i być radością, być euforią.
Tak, zostać psem. Łapać zapachy,
Trzymać wysoko płowy ogon jak proporzec,
Odszczekiwać na szczekanie, lizać,
Jeśli się kocha, codziennie sprawdzać, czy wszystko dalej jest.
Być psem. Wchodzić do rzeki w pełni
Zachwytu nad jej wodą, wychodzić znów w powietrze,
Zasypiać i znów budzić się jako pies.
Czekać, aż napełni się miska.
Przesilenie letnie
Takie dni nie wymagają walki.
Ciepłe noce, cienkie księżyce, soczyste czereśnie
Prosto z drzewa. Małe nagrody
Za to, że się jest obecnym.
Na ulicy pachnie lipami, opadają mięsiste
Kwiaty katalp, przez płot wyrastają piwonie
Czerwone jak czerwiec.
Zaczyna się szukanie cienia w liściach.
Dzień nie ma końca, jaśnieje
Bujny, pełen śpiewów. Blisko szczytu
Szaleństw, uniesień, zatraceń.
Czerwiec kłania się.
Rozbrzmiewają oklaski.
Obietnice
Nie może pękać ci serce przez cały czas.
Potrzebne są jakieś przerwy, kiedy wyłączysz się
i zapomnisz, że świat nieuchronnie wiruje
wokół tego dnia, kiedy. Nie możesz o tym
w kółko pamiętać, rozpatrując każdą minutę
pod kątem straty, wykorzystania istnienia, wydrążenia,
wywrócenia na lewą stronę.
Potrzeba ci zmarnować trochę czasu. Uwierzyć,
że będzie dalej i dalej, i że istnieje jakieś
zawsze. Nie możesz patrzeć przez skórę i mięśnie,
i widzieć bielejące szkielety; musisz
dostrzec ciepłą krew pulsującą w żyłach
i czuć ciężar dłoni przesuwającej się po plecach czy brzuchu.
Wtedy jesteś.
A w powietrzu po raz kolejny wzbija się wiosna
ze swoim hałasem i przepychem.
Obietnice.
Że się ułoży, zaśnie, nie poczuje, zmęczy i pogodzi z sytuacją.
Rzeczywistość.
Że siedzimy na tykającej bombie, a każdy krok
jest w zasadzie tym ostatnim.
Zobacz, kwitną, znów kwitną, daj rękę, pobiegniemy w dół doliny,
wtulić nosy w świeżo kiełkujące pąki.
powyższe wiersze pochodzą z przygotowywanego do druku tomu poetyckiego Elżbiety Olak Księżyc nosi futro [2026]
Elżbieta Olak (ur. w 1971 r. w Tychach) – anglistka; ukończyła filologię angielską na Uniwersytecie Opolskim. Pracuje jako nauczycielka języka angielskiego. Mieszka w Opolu. Wydała tomy poetyckie: Otulina (2019) i W deszczu (2023).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved