NORBERT BUDZYŃSKI
Pod podszewką
Chętnie z panem zagram; warcaby, szachy — wszystko jedno,
ale to wieczorem, na wszystko musi przyjść
odpowiednia pora, nawet pod pociąg
trzeba wiedzieć, kiedy najlepiej,
żeby nie zdążyli człowieka powstrzymać
A wie pan, kiedyś nie znosiłem gier, ludzi,
i jak ktoś mi coś kazał, i jak potem na mnie patrzyli
Niech pan przyniesie szachy, dla siebie,
ja mam wszystko tutaj,
popukał palcem w czoło
Pielęgniarka zabrała go na rehabilitację,
był prawie niewidoczny w tym swoim wózku,
z ciałem splątanym jak wiklina
I jeszcze jedno: jeśli pan chce, niech pan o mnie coś napisze,
cokolwiek, może runę razem z tymi słowami jak most,
co zbyt wcześnie uznał się za niepotrzebny
Nieskończenie wiele pytań
Kobieta tańczy
Kobieta pisze
Kobieta przychodzi, uśmiecha się
mówi, że jest jej dobrze
Nie ma powodów, by kłamać
On też robi, co do niego należy
ale i tak okazuje się, że to za mało
Za mało, żeby mogło się udać
Gotowość
Dziewięć miesięcy, czasem krócej i proszę, oto jest
kolejna historia do gazet
Chciałam wierzyć, że może tym razem będzie inaczej
że te kwiaty, obietnice, to naprawdę
a tu kolejny bachor
W poprzednim życiu musiałam być bardzo złą osobą
bo jak inaczej wytłumaczyć to wszystko
Pan, zdaje mi się, jest dobry człowiek, rozumie pan drewno i ludzi
że panu tak się chce do nas; raz, dwa razy w tygodniu
Mnie to by się nie chciało
Powiem panu w tajemnicy: te nowe lekarstwa chyba nie działają
Opuszczę w ten świat łagodnie, żeby nie robić problemu
Poda mi pan włóczkę? Może być ta niebieska. I jeszcze żółtą
Muszę podokańczać czapki, rękawiczki
pozamawiali, że nie wiem, czy do świąt się wyrobię
Bez materii
Nikomu nie udało się ustalić, ile ma lat
całymi godzinami wpatruje się w swoje dłonie
widzi więcej, niż gdyby ziemię otwarli
i rozsypali wszystko
ponownie
Kwiecień
liście
kołowanie ptaków
Siada na ławce
nie przestaje się dziwić
że to tak może co roku
niezmącone
uparte
jakby zapomniało
co poukrywali
Actus purus
Przeżył mnóstwo ciekawych przygód
nie powinno zatem dziwić, że chce się nimi podzielić
założył nawet folwark, zatrudnił ludzi
by mogli usłyszeć choć namiastkę tego
co mogliby mieć, gdyby tylko
byli bardziej rzutcy
albo nieuzależnieni od alkoholu
Czasem zstępuje z niebios
udziela precyzyjnych instrukcji co do rozkładu dnia
a potem chodzi po wodzie
(jak jeden taki przed nim)
błogosławiąc mieszkańcom prywatnego raju
Innym razem przyjmuje akolitów
zainteresowanych trudną sztuką liczenia
od dziesięciu do jednego
Uczy ich, jak żonglować cudzym bólem
w sposób, który miałby wszelkie znamiona terapii
a gdy uzna, że postępy są zadowalające
i wiedzą już jak sprawić, by powieki stawały się
cięższe i cięższe z każdą minutą
namaszcza ich i wypuszcza w świat
by kosili forsę na tym, co nie chce od człowieka odpaść
W międzyczasie, tu na dole, bezzębny mężczyzna
ze zwykłą mu życzliwością, morduje krety karbidem
gasi papierosa i wkłada rękę w rozkopany dół
wyciąga po kilka naraz, jeszcze dymią
Psy leżą w cieniu, leniwie podnoszą wielkie łby
ale w tym upale nawet one nie są zainteresowane śmiercią
Czternaście, mówi mężczyzna, tyle co stacji chrystusowych
zbiera truchła i idzie zbijać karmniki dla ptaków
dziesięć złotych za godzinę pracy
ale cieszy się, że ma dach nad głową i rower
zawsze to wygodniej do wsi
Norbert Budzyński (ur. w 1975 r.) — poeta, prozaik, lektor. W latach 2018-2019 prowadził cykl reportaży o tematyce społecznej Aktywni ludzie. Wyróżniony publikacją opowiadania Talent, które ukazało się w antologii Gdzie fikcja spotyka się z rzeczywistością (2023). Autor powieści science fiction Ja, niewolnik (2020) oraz zbioru nowel obyczajowych Przeciążenia (2023).
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved