Skip to content

PIOTR GAJDA

Zimne światła dni i nocy

Światło. Ci, którzy kochają jego obietnicę, żywym ogniem
przypalają skrzydła swoich Aniołów Stróży. Lecz to żar,
migocąc, stoi na straży kotłów na bele słomy, jakimi ogrzewa się
salony krzywych luster i szklarnie, gdzie ludzie śmieją się histerycznie
albo zamykają w sobie, by dojrzewać w cieplarnianej ciszy.

 

Solilokwium

Jak hipotetycznie mógłby brzmieć początek monologu
człowieka w okresie płodowym lub terminalnym? Not to be,
or not to be, that is the question!? Gdyby się zająknął, istniałoby ryzyko,
że powstanie społeczeństwo.

 

Krótsza historia czasu

Człowiek, który utkwił w tym porozciąganym ciele,
twierdził, że w Suwałkach znaleźć można punkt naprawy

i wszywania suwaków oraz zamków. Cały w glorii,
chwilowo w innym wymiarze niż worek do transportu

ciała zmarłego, najbardziej pragnął, by czas w świecie
przyrody miał więcej niż jeden kierunek, lecz kto słyszał,

by windą dało się jechać w bok albo na szafot? Suwałki,
suwak, strzałka czasu; cała trójka przypomina znaczniki

w księdze wiersza, którą miał odwagę nazwać Biblią,
inaczej wyglądałyby jak graffiti, które wyszły spod czyjejś

niepewnej i bluźnierczej ręki. Najpewniej można żyć
i krócej: zasunięta na ostatni suwak strzała czasu mknie

jak krew arteriami organizmu o atletycznej wydolności,
by z całą mocą wbić swój grot w serce Suwałk.

 

Podwójna ósemka

Na Zachodzie bez zmian. Ciało zwisło jak alpinista nad przepaścią
na przetartej twin rope. Gniewać się na nieodległą śmierć to próbować
łapać ją za rękę podczas odpadania bez asekuracji od ściany.
Nazbyt pochopnie zdarzyło mi się powiedzieć, że życie jest pętlą
wyznaczającą linię brzegową oczka otchłani.

 

Plusk

Głowa mi stygnie, a dopiero co dmuchano ją jak szkło.
Przeciwnością losu nie jest implant obcych, który ułatwia teleportację,
zanim się o niej pomyśli. Wynalazek znajduje się

na etapie prototypu, w słowniku wyrazów bliskoznacznych
opisuje się go jako „przeniesienie bez dotykania”. Mówi się,
że ktoś wyniósł się „na tamtą stronę” i nie rozważa przy tym

możliwości jego powrotu. Czy to słuszne? Tego rodzaju bezkontaktowe
podejście, które globalnie możemy nazwać dokowaniem Ziemi
w samym środku kosmicznej pustki? To coś w rodzaju: miałeś chamie

stałą Hubble’a, ostał ci się jeno piszczel hutniczy! Dlatego finałowe
odliczanie w kontekście kończących się zasobów podtrzymujących życie
przypominać będzie plucie ryżem przez rurkę, sianie gwiazd na firmamencie,

w których pobliże ludzkość nigdy nie dotrze. Myślami będę wtedy z wami!
Zanim głowa zastygnie w ostatecznej formie, by można było wypełnić ją wodą,
do której z pluskiem wrzuci się złotą rybkę.

Piotr Gajda (ur. w 1966 r.) — poeta. Mieszka w Tomaszowie Mazowieckim. Jego wiersze tłumaczono na bułgarski, niemiecki i rumuński. Wydał książki m.in.: Hostel (2008), Zwłoka (2010), Demoludy (2013), Golem (2014), Śruba Archimedesa (2016), To bruk (2018), Wiązania wodorowe. Wiersze wybrane z lat 2008-2020 (2021), O włos (2022), Goliat zwycięzca (2023), Małpa apokalipsa (2024), Biuro straceń (2025), Radio Bla Bla (2025).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści