Skip to content

ANDRZEJ BALLO

O rzucaniu się na słowa

Matematyka ma największy zasób słów. Liczebników jest wszak nieskończona ilość. Zresztą słowa „milion” czy „miliard” robią na czytających większe wrażenie niż poetyckie strofy Szymborskiej czy Twardowskiego. Są słowa „pewniaki”, którymi można zwrócić na siebie uwagę i załatwić przy okazji kilka osobistych spraw albo ująć sobie kilka deficytów. Posługiwanie się nimi gwarantuje wyższą klikalność i daje dobre rezultaty w symulowaniu intelektualizmu. Wypowiadanie z właściwą intonacją zwrotów „narcyz”, „rezonuję”, „wewnętrze dziecko” itd. daje przepustkę do intelektualnych elit i budzi uznanie jak doktorat z biochemii. Oczywiście, wypowiadający rzadko wie, co wypowiadany zwrot dokładnie oznacza; ważne, że działa. Coś na wzór werbalnego placebo, leczącego z kompleksów i z nudów.

Zazwyczaj modne słowa pochodzą z nieprzebranego zasobu nowomowy nauk społecznych. Psycholog, gdy nie ma pomysłu na zarabianie, tworzy nowy syndrom, nazywając go wdzięcznie i śpiewnie. Może „tworzy” nie jest tu właściwym określeniem; fantazjuje lub wysysa z palca jest bardziej adekwatnym. Podobnie z ekonomistami. Jakoś nikt się nie zastanawia nad faktem: dlaczego ekonomiczni eksperci nie są milionerami? No, ale nawet to można zmonetyzować.

Zatem, statystycznie, a najlepszym narzędziem statystycznym jest sztuczna inteligencja, można sporządzić listę najbardziej ekspansywnych, skutecznych słów. Niewykluczone, że posługiwanie się topowymi słowami wystarczy, aby zapewnić sobie sukces zawodowy. Bez posiadania większych kompetencji, wiedzy czy doświadczenia.

Przecież, zamiast w ramach dialogu wyłożyć swoje racje partnerowi, można wycedzić: „ty narcyzie z wybujałym ego”. To działa, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, widownia uwielbia takie werbalne sztandary. Absolutnie dziwnym jest fakt, że dotknięta tą kalumnią persona, nie poprosi o eksplikację, czymże jest ów narcyzm i ego. Dopiero powstałby rwetes.

Niestety z definicjami już tak jest. Są okazjonalne, spontaniczne, ale zbyt poważne.

O dziwo, nie ma ostatecznych definicji, których nie można by poprawić czy ulepszyć. A skoro można poprawić — to czyż była to definicja?

Nie zdefiniowano przecież dobrze np. materii. Jaki przeciętny Kowalski uwierzy, że to jakieś tam fale prawdopodobieństw? Albo że ruch to hiperboliczny obrót czasoprzestrzeni? Za takie definicje to można w mordę dostać. Ale za modne słowa już nie.

Świat jest „przebodźcowany” (kolejne modne słowo). Nie wiem, któż tak uznał i na jakiej podstawie? Przecież nikt nas nie zmusza do spędzania życia w nowojorskim metrze. Świat jest raczej przegadany. Świat jest przedefiniowany. Wiele rzeczy i zjawisk generowanych jest tylko po to, aby o nich mówić, aby je sprzedać. Ludzie muszą z czegoś żyć, zwłaszcza przedstawiciele nauk społecznych. Publika bezmyślnie podchwytuje to, co się błyszczy. Sprawiedliwości tu nie ma, zwłaszcza wśród słów jej nie ma, bo gdyby była, to nadal pisano by tercyną. Dante brzmi gorzej niż narcyz i ego. Zresztą spróbujcie zdefiniować sprawiedliwość.

Podejrzewam zatem, że te chwytliwe słowa, na które łapczywie rzucają się entuzjaści wirtualnego uwielbienia, traktowane są jak obrazki — skoro nie wymagają objaśnienia, przemyślenia. Nie wypowiada się ich, ale pokazuje. Pokazuje się niczym jokery, albo co najmniej asy.

 

I cóż można z tym zrobić?

Można! Pokazać tym pokazującym środkowy palec.

Andrzej Ballo (ur. w 1964 r.) — poeta, prozaik, dramaturg, scenarzysta i autor tekstów piosenek. Mieszka od urodzenia w Lidzbarku Warmińskim. Wiersze, opowiadania i felietony publikował m.in. w: „eleWatorze”, „LaRiviście”, „Last and Found”, „Migotaniach-Przejaśnieniach”, „Pograniczach”. Jako gitarzysta akompaniuje Annie Jurksztowicz, dla której napisał słowa piosenek wydanych na płycie Poza czasem. Muzyka duszy (2014). Wiersze Andrzeja Ballo śpiewa też Monika Lidke na płycie Gdyby każdy z nas (2017). Jego dramat Wszystko przez Judasza (2015) został wyreżyserowany przez Stefana Friedmana i Piotra Szwedesa. Wydał tomy wierszy: Anonse i przepowiednie (2011), Wiersze algebraiczne (2011), Wiersze napisane (2011), Niebawem (2012), Wierszem (2012), Lubię to! (2013), Zapewne (2014), Zaiste (2014), Wiersze kolejne (2015), Ballo Amoroso. Wiersze z miłości (2015), Komukolwiek (2015), Owszem (2016), Poniekąd (2016), Onegdaj (2018), Tempus fugit (2020), Albowiem 2021), Bodajże (2021), Niczyje (2023) oraz powieści: Dowód ontologiczny (2017), Made in Roland (2020).

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści