KONRAD KOMOROWSKI
Dziektarzewo
Nim przyjdzie ostatni, wieczny sen,
w domu, gdzie nie mieszka już nikt,
zabrzmiał głos, który milczał od lat —
szepnął: „Ongiś tu był mój dom”.
Ogląda puste okna i drzwi,
szczerbate panele, kafelki,
rozbite ściany, zapadły strop,
zniszczone tapety, kominki.
Drewniany taras opuścił dach,
ozdobne barierki skradł ktoś,
portyk zarwany, ściany już brak —
wnętrze otula wilgoć i mrok.
Gość niewidziany chyba sto lat
westchnął cichutko: „Dziś jest ta noc,
gdy miesiąc otula ostatni raz
zimną satyną drewniany dom…”
Objął kolumnę, zerknął na park,
dzikie ostatki — martwe jak on.
Alei dęby, ostatnie dwa,
minął… i zniknął cicho jak kot.
Nazajutrz ruszyły maszyny,
warkot ich — jak żałobny dzwon.
Dom zniknął, jakby był tylko snem,
że był dwór piękny — kiedyś — nad Wkrą.
Tonę
Pęka kadłub,
posoka lęku i żalu
zalewa serce.
Obie komory,
zatrute bukłaki.
Wpływa do płuc,
zalewa myśli.
Tratwa nadziei
osiada na dno.
Tonę —
niezatapialny świat,
plany, marzenia,
tonę…
Puszczam drzwi,
jestem Jackiem.
Ty bądź jak Rose.
Rytuał wieczoru
Gorąca herbata
w koszyczku,
słodka i gęsta.
Nieme echo Romanowów.
Kanapki z szynką,
ogórkiem i pomidorem.
Nie tymi ze sklepu —
z targu od Jadzi,
co kupuje w hurtowni.
Nie ma nawet RODO,
ale ma ogrodniczki
i brudnego chłopa.
Droższe, ale zdrowsze…
Emerytura zniesie,
nie kupię jednych leków.
Telewizor:
polityka, wojny,
kłamstwa.
Pogoda,
drożyzna…
Deser w pigułce:
na serce,
na głowę,
na duszę.
Książka i sen.
Pościel pamięta Gomułkę,
sztywna z magla.
Zapomniała ciepła
drugiego człowieka.
Budzik na szóstą.
Obym nie wstała.
Rutyna zabija.
Pijany
Pijany, płynny
jak oranżada
w woreczku.
Świat przelewa się
między palcami.
Umysł rozlewa się
po ścianach domu,
odbija się od mebli
i ścian.
Duch próbuje uciec,
ale okna są zamknięte.
Słowik w klatce
na parapecie
woła o pomoc:
— On jest świadomy,
ćwir, ćwir…
Alkohol paruje,
wracasz do normy.
Świat się nie śmieje,
obserwuje cię, bo wie, że
znasz prawdę.
Ciało to cela.
Gdy upijesz strażnika,
duch woła o wolność.
Alkohol otwiera
okno,
ale za nim
przepaść.
Za drzwiami
nadzieja.
Życie
i śmierć.
Konrad Komorowski — absolwent studiów pierwszego stopnia na kierunku Ochrona Dóbr Kultury i Środowiska na Wydziale Historii Sztuki UKSW. Dotychczas niepublikowany. Mieszka w powiecie pułtuskim.
aktualności o e-eleWatorze aktualny numer archiwum spotkania media autorzy e-eleWatora bibliografia
wydawca kontakt polityka prywatności copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved
copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved