Skip to content

MICHAŁ ZIELIŃSKI

ucieczka z państwa Platona

co to dykcja liryczna,
jak nie sztuczność linijki.
won, archaizmie,
po głowie chodzi wulgaryzm.
nie ma miejsca dla ciebie,
ale rynsztok nielepszy
od purpury z ośmiornic,
co pogrąża rządy chadecji.

na mieście jem rzadko,
wkładam konserwie
coś nie coś w dziąsło,
bo nie snuję aluzji
do hojnych Anglosasów.
za rusycyzm przepraszam,
czasem we śnie diabły
oplotą się ogonami.

jeśli te słowa są w druku,
czy zetrzesz ich kartką
rozlaną na oczy kawę?
to będzie moje ciało sflaczałe,
pęknięte w godzinę świtu.

dwutlenek węgla
unosi mnie z bruku.
póki z żył ulatuje przez usta,
nie rozsadzając skóry,
jestem w grze jako piłka.

życie poezją, poezja życiem —
nie boję się zbłaźnić tą frazą,
bo już wszystko banałem,
więc banał jest wszystkim.

 

zgniły bumerang

po mojej bieli ześlizguje ci się
wzrok. wyrzuć mnie.

usłysz mnie w każdym frazesie
budzikiem na końcu drzemki.

mówisz mi wydmuszka,
nim rozbiję ci się na twarzy.

wracam do fundamentów
ofiarowując błoto.

 

inicjały na pniu

czy my będziemy,
czy tylko już byliśmy?

jeszcze długo po tym
jak entropia utuli w bezczynność
grawitację, co ciąży ci głowę
ku mojemu ramieniu,
masa będzie kwalifikować.
i ja będę i ty będziesz.
mruga Teraz.

tylko zdąży nakłamać —
że Przyszłość. tylko
w Przeszłości: papier
szeleści, co był, wykiełkuje.

 

żart jarmarczny

język mięty epitalamuje szorstko —
na policzku zostały ci szramy.
masz buzię czerwoną jabłkiem
zgubionym w niekoszonej trawie.

byłaś dziewczyną, a ja dzieckiem.
jesteś kobietą, a ja wyciekiem metanu.
trzęsę skórą, jakby to były wrota,
a nawet satyrów to gorszy.

nurty zachodnich roztopów
zniosły nas z powrotem w łupinę —
ale nic dwa razy się nie zdarza,
tylko kiepski żart się powtarza.

 

żywy zielnik

wiosna to nie zima,
a nokturn to nie smog —
nie zalewa owadów w krzątaninie,
tylko unosi nas ze sobą.

na łodydze kołyszą się bombki szafirów.
wieczory, kiedy pachną, wyłaniają się nieliczne,
tylko na chwilę, z mroku i blasku —
jak wszystkie rozróżnialne chwile.

krótkie uderzenie wybrzmiewa w kotlinie
pociechą niknącą za stokami.

Michał Zieliński (ur. w 2000 r.) — absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku informatyka. Mieszka we Wrocławiu. Wiersze publikował w „Akancie”. 

aktualności     o e-eleWatorze     aktualny numer     archiwum     spotkania     media     autorzy e-eleWatora     bibliografia     

wydawca     kontakt     polityka prywatności     copyright © 2023 – 2026 e-eleWator . all rights reserved

zachodniopomorski miesięcznik literacki e-eleWator

copyright © 2023 – 2026 e-eleWator
all rights reserved

Przejdź do treści